Obchody 154. rocznicy stracenia członków władz Powstania Styczniowego

Apelem Poległych, mszą św. oraz złożeniem kwiatów i zapaleniem zniczy zostanie w niedzielę w Warszawie upamiętniona 154. rocznica stracenia pięciu członków rządu narodowego Powstania Styczniowego z Romualdem Trauguttem na czele.

Uroczystości odbędą się w punkcie upamiętniającym miejsce stracenia - pod Krzyżem Traugutta niedaleko Cytadeli Warszawskiej. Rozpocznie je wystawienie posterunku honorowego Wojska Polskiego.

"Od ponad 40 lat co roku 5 sierpnia na stokach Cytadeli Warszawskiej w rocznicę wykonania egzekucji na polskim rządzie narodowym z Powstania Styczniowego jest sprawowana msza św., składane są kwiaty i zapalane znicze. W niedzielę odbędzie się również Apel Poległych. To wszystko, by uczcić i upamiętnić tych, którzy stanęli wówczas do walki o wolną Polskę" - powiedział PAP Andrzej Melak, przewodniczący Kręgu Pamięci Narodowej, który współorganizuje uroczystości.

Reklama

Przypomniał, że zaborca w dniu wykonania wyroku śmierci na członkach polskiego rządu narodowego zgromadził pod przymusem kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców Warszawy. "Kiedy jako pierwszego stracono Romualda Traugutta padli oni na kolana i zaśpiewali +Święty Boże+. Rosjanie chcieli tą egzekucją Polaków upokorzyć i przerazić, co im się jednak nie udało" - mówił Melak.

"Na tym samym stoku Cytadeli Warszawskiej 3 maja 1919 r. odbyło się pierwsze oficjalne święto narodowe odrodzonej Rzeczpospolitej, które zgromadziło ponad 140 tys. osób. Byli członkowie rządu, generalicja, dyplomacja, przedstawiciele kościołów, a także powstańcy styczniowi" - zaakcentował przewodniczący Kręgu Pamięci Narodowej.

Jak zaznaczył, każdy zryw niepodległościowy obrasta legendą. "Tak stało się także z legendą Powstania Styczniowego oraz dokonaniami tej powstańczej armii i podziemnego rządu narodowego. To doświadczenie Powstania zostało skrupulatnie wykorzystane w 1914, 1916, 1918 r. kiedy Polacy wybili się na niepodległość. O zrywie pięknie mówił także marszałek Józef Piłsudski" - mówił Melak.

"Powstanie Styczniowe jest tak ważne, ponieważ stanowi element naszej wspaniałej i dumnej historii. Przekaz historyczny jest najlepszym spoiwem łączącym polski naród. Wszyscy powinniśmy dbać o te ślady przeszłości" - dodał przewodniczący Kręgu Pamięci Narodowej.

5 sierpnia 1864 r. na stokach warszawskiej Cytadeli zostali straceni członkowie rządu narodowego sprawującego władzę nad Powstaniem Styczniowym: Romuald Traugutt, Rafał Krajewski, Józef Toczyński, Roman Żuliński i Jan Jeziorański. Zostali powieszeni po procesie wytoczonym im przez tłumiące powstanie rosyjskie władze zaborcze.

Powstanie Styczniowe rozpoczęło się 22 stycznia 1863 r. Powstańcy zaatakowali rosyjskie garnizony w Królestwie Polskim. W ciągu trwających ponad 1,5 roku działań zbrojnych doszło do ponad tysiąca mniejszych lub większych potyczek, a w walkach wzięło w sumie udział co najmniej 150 tys. powstańców.

Walka powstańcza przez cały swój czas miała charakter rozproszonej akcji partyzanckiej. Powstańcom nie udało się opanować na dłużej większego terytorium, a władze powstania nie miały stałej siedziby. Po klęsce większych zgrupowań partyzanckich m.in. w bitwach pod Węgrowem i Siemiatyczami, walkę toczyły głównie niewielkie oddziały.

Powstanie Styczniowe było najdłużej trwającym i najbardziej masowym ruchem niepodległościowym XIX w. Bilans insurekcji był tragiczny - dziesiątki tysięcy poległych lub straconych przez Rosjan, zesłania na Syberię, konfiskaty majątków uczestników powstania. 

PAP
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy