Jak uczy doświadczenie, wiele prawd, traktowanych niczym aksjomaty, miewa swoją "drugą stronę”, a rzeczywistość rzadko bywa czarno-biała, zero-jedynkowa. Potwierdzeniem słuszności zachowania rezerwy wobec stereotypów jest przypadek ks. Stanisława Brzóski.

Zdjęcie

Ksiądz Stanisław Brzóska /Domena publiczna /Wikimedia
Ksiądz Stanisław Brzóska
/Domena publiczna /Wikimedia

Historiografia jest zazwyczaj zgodna, że powodem fiaska powstania styczniowego była jego elitarność, czyli niedostateczne włączenie do zbrojnego ruchu chłopstwa. I choć to prawda niekwestionowana - to jednak z owej "drugiej strony" faktem pozostaje, iż w patriotycznym zrywie uczestniczyła niemała liczba przedstawicieli najniższej klasy społecznej. Przykładem: powstańcza partia, sformowana przez ks. Stanisława Brzóskę.

Oddział stworzony został z ochotników, zamieszkałych w powiecie łukowskim, którego powstańczym naczelnikiem był ów kapłan. Urodzony w szlacheckiej familii, świetnie wykształcony (oprócz seminarium duchownego, które ukończył w Janowie Podlaskim, miał na koncie trzy lata studiów uniwersyteckich w Kijowie), prześladowany przez carat (wygłoszenie w 1861 r. patriotycznego kazania spowodowało, że stanął przed sądem wojennym i skazany został na 2 lata zesłania; ostatecznie pierwotny wyrok złagodzono mu do roku twierdzy, a w odosobnieniu spędził kwartał). Kiedy wybuchło powstanie ksiądz, pełniący obowiązki wikarego w Łukowie, otrzymał nominację na naczelnika miasta oraz powiatu - i stanąwszy na czele zbrojnej partii, już 23 stycznia zaatakował garnizon łukowski. Niestety koszar, zajmowanych przez 10-krotnie liczniejsze siły, nie udało mu się zdobyć.

Reklama

Także i później kapłan nie chował się na tyłach, lecz uczestniczył w bojach. Jego postawa oraz mir, jakim cieszył się w społeczeństwie, dostrzegł Rząd Narodowy, decyzją którego objął obowiązki naczelnego kapelana wojsk powstańczych województwa podlaskiego w randze generała.

Walcząc pod komendą płk. Walentego Lewandowskiego i płk. Karola Krysińskiego ks. Brzóska brał czynny udział w wielu bitwach, m.in. pod Siematyczami, Sosnowicą (został tam ranny w nogę), Woskrzenicami, Gręzówką, Włodawą, Sławatyczami i Fajsławicami. Po tej ostatniej zapadł na tyfus; kiedy wyzdrowiał, w 1864 r. utworzył kilkudziesięcioosobowy oddział konny i stojąc na jego czele toczył - rzec można - prywatną wojnę z wojskiem rosyjskim. Działania takie topniejąca (wskutek strat bojowych - ale także rejterady części ochotników na wieść o carskiej reformie uwłaszczeniowej) partia prowadziła do grudnia.

Skutki Powstania Styczniowego dla idei odzyskania niepodległości

Zaraz po upadku Powstania Styczniowego zryw ten jawił się wielu współczesnym jako klęska nie do powetowania. Paweł Popiel, twórca krakowskiego "Czasu", pisał: "Niech przed Bogiem, krajem i potomnością odpowiedzą lekkomyślni sprawcy tych nieszczęść. Niech spadnie na ich sumienie... czytaj więcej

Po rozbiciu chłopskiej grupy ks. Brzóska wraz z adiutantem Franciszkiem Wilczyńskim zaszył się we wsi Krasnodęby-Sypytki koło Sokołowa Podlaskiego. Nie dane mu jednak było długo ukrywać się: na wiosnę 1865 r. w ręce Moskali wpadła zdążająca do księdza kurierka Rządu Narodowego Antonina Konarzewska; wzięta na tortury ujawniła miejsce pobytu poszukiwanego. Otoczenie wsi pierścieniem wojsk uniemożliwiło poszukiwanemu ucieczkę; bohatersko walczący do ostatniej chwili powstańczy kapelan został ranny, wzięty do niewoli i postawiony przed sądem polowym. Wyrok był surowy: powieszenie; po zatwierdzeniu werdyktu przez namiestnika Królestwa Polskiego feldmarszałka Fryderyka Wilhelma Remberta von Berga, księdza i jego adiutanta stracono 23 maja 1865 r. na rynku w Sokołowie Podlaskim. Egzekucji przypatrywał się 10-tysięczny tłum. Posłany na śmierć bohater miał niespełna 33 lata... Przed śmiercią zdążył powiedzieć: "Żegnajcie bracia i siostry, i wy, małe dziatki. Ginę za naszą ukochaną Polskę, która przez naszą krew i śmierć...". Pożegnanie przerwał warkot werbli.

Ksiądz Brzóska zginął jako ostatni powstaniec - był więc swego rodzaju prekursorem losu mjr. Henryka Dobrzańskiego - "Hubala". Pamięć o duchownym, który umiał skrzyknąć do powstania chłopów, nie zaginęła. W 70. rocznicę wybuchu powstania prezydent Mościcki nadał mu pośmiertnie Krzyż Niepodległości z Mieczami, 75 lat później prezydent Kaczyński przyznał ks. Brzósce Order Orła Białego.

(wald)

Artykuł pochodzi z kategorii: Drogi do wolności