Wszyscy czołowi stańczycy (konserwatyści krakowscy) pierwszej generacji wspierali, w taki czy inny sposób, Powstanie Styczniowe, ale po upadku tego zrywu stali się jego zdecydowanymi krytykami, jak też – ogólnie – przeciwnikami polskiej polityki insurekcyjnej.

Zdjęcie

Cesarz Austro-Węgier Franciszek Józef I witany w Sejmie Krajowym we Lwowie (1880 r.). Litografia Edwarda Trzemeskiego /Biblioteka Narodowa
Cesarz Austro-Węgier Franciszek Józef I witany w Sejmie Krajowym we Lwowie (1880 r.). Litografia Edwarda Trzemeskiego
/Biblioteka Narodowa

Stańczycy wypracowali szkołę historyczną, która przyczyny upadku Polski pod koniec XVIII wieku widziała raczej w niedojrzałości państwowej Polaków, niż w zmowie ościennych mocarstw. Wyrażali pogląd o szczególnej skłonności Polaków do konspiracji i do powstań zbrojnych, przekonanie o przewadze emocjonalności Polaków nad racjonalnym myśleniem.

Zdjęcie

Józef Szujski /Biblioteka Narodowa
Józef Szujski
/Biblioteka Narodowa

Józef Szujski wyraził to efektownej formule: polskie liberum veto, tak szkodliwe dla kraju w dobie I Rzeczypospolitej, przedzierzgnęło się w polskie liberum conspiro - niemniej szkodliwe współcześnie. Tymczasem - przekonywali Szujski i inny czołowy stańczyk Walerian Kalinka - Polakom trzeba zupełnie innych umiejętności. Rzetelne badania historyczne - twierdzili - pozwolą wypracować realistyczny obraz polskich dziejów. I ta - jak byśmy dziś powiedzieli - "polityka historyczna" pozwoli rządzącej elicie na prowadzenie skutecznej narodowej polityki. Bowiem, jak pisał Szujski, "nie masami, natchnionymi samowolą uczucia, ale zgrupowaniem ludu około zastępu posiadającego silne przekonanie i dobrą wolę, stoją społeczeństwa".

Reklama

Stańczycy byli niewątpliwie elitarystami. W ich koncepcji polityki narodowej ważną rolę miała odegrać tzw. warstwa historyczna. Szujski pisał o niej: "Owa warstwa na górze, którą nazwaliśmy naturalnym rządem, ton dającym społeczeństwu w latach niewoli, warstwa ludzi znakomitych pracą, inteligencją, majątkiem, a nade wszystko poczuciem narodowych obowiązków". Zarazem autor zastrzegał się, że nie chodzi mu o "hierarchię kastową, ani pieniężną, ale sumę tych wszystkich w dojrzałym wieku obywateli, którzy o sprawach kraju pewną mają i głośną opinię".

Konserwatyści krakowscy prowadzili przez 40 lat  politykę współdziałania z monarchią austro-węgierską, nawoływali do lojalizmu. Z tego nurtu myślenia wywodzi się też adres sejmu galicyjskiego z 1866 r., w którym znalazła się owa słynna inwokacja do cesarza Franciszka Józefa: "Przy Tobie, Panie, stoimy i stać chcemy".

W okresie walki o autonomię na arenie politycznej Galicji dominującym odłamem byli konserwatyści. W grupie tej najaktywniejsi stali się politycy młodego pokolenia z Krakowa. czytaj więcej

Inaczej, niż się zwykle sądzi, nie była to deklaracja wyrzeczenia się polskich aspiracji narodowych. Po pierwsze, ważny jest tu kontekst węgierski. Adres ten powstał wkrótce po tym, jak ustanowiono państwowy dualizm austro-węgierski. Polscy politycy próbowali wywalczyć (będzie to trwało aż do 1872 r.) analogiczny status i elementem tych zabiegów był ów adres mający wskazywać na związek narodu polskiego z dynastią habsburską. Po drugie, kontekst rosyjski. W tej inwokacji kryła się myśl o zasadniczej zbieżności interesów polskich z interesami monarchii austro-węgierskiej i o ich sprzeczności z interesami Rosji, a także myśl o pożądanym z polskiego punktu widzenia, antagonizmie austriacko-rosyjskim.

To było stałe założenie towarzyszące myśli konserwatystów krakowskich: miejsce Polaków jest po stronie zachodniej cywilizacji, a więc - w tym wypadku - po stronie monarchii austro-węgierskiej.

1 lipca 1866 ukazał się pierwszy numer "Przeglądu Polskiego", miesięcznik ten stworzyli: Stanisław Koźmian, Stanisław Tarnowski, Józef Szujski i Ludwik Wodzicki. W tym numerze pomieszczono artykuł programowy, pióra Szujskiego, którego najważniejsze zdanie brzmiało: "Wiecie, co znaczy stać się wolnym? Stać się wolnym, to stać się zdolnym utworzyć rząd i dokonać reorganizacji społeczeństwa".

Takie też było przesłanie "Przeglądu": warunkiem koniecznym odrodzenia Polski jest nauczenie Polaków szacunku dla dobrych instytucji.

Miano stańczyków pochodzi od "Teki Stańczyka". W 1869: w kilku kolejnych numerach "Przeglądu Polskiego" i w osobnym wydawnictwie zatytułowanym "Teka Stańczyka" autorzy ci opublikowali, w formie listów satyrycznych, polemiki z pewnymi postawami i reprezentującymi je osobami. Te polemiki ukazały na tle innych poglądów zrąb postawy ideowej stańczyków - stąd i nazwa ich formacji, nadana im w intencji pogardliwej, a przyjęta przez Szujskiego i jego przyjaciół za dobrą monetę.

Konserwatyści krakowscy nadawali ton polityce galicyjskiej w dobie autonomii, mieli też najsilniejsze wpływu w parlamencie wiedeńskim (większość w Kole Polskim aż do 1907 r.). Ich organem prasowym był wydawany w Krakowie "Czas".

Polityka, jaką kreowali, miała oblicze konserwatywne społecznie, realistyczne politycznie (lojalizm), twórcze kulturowo - w tym czasie Galicja staje się kwitnącym terenem polskiego życia umysłowego. Zresztą, sami stańczycy należeli do polskiej czołówki naukowej i artystycznej: Kalinka, Szujski, Tarnowski, i Koźmian byli wybitnymi historykami, do tego Szujski był dramaturgiem, Tarnowski - historykiem literatury, Koźmian - reżyserem i krytykiem teatralnym. Spośród stańczyków drugiej generacji, Michał Bobrzyński był wybitnym historykiem i historykiem ustroju, Władysław Leopold Jaworski - wybitnym prawnikiem-konstytucjonalistą, Adam Krzyżanowski - wybitnym ekonomistą.

Roman Graczyk

Zdjęcie

Mapa Galicji w okresie zaborów (tzw. Królestwo Galicji i Lodomerii) /Biblioteka Narodowa
Mapa Galicji w okresie zaborów (tzw. Królestwo Galicji i Lodomerii)
/Biblioteka Narodowa


Artykuł pochodzi z kategorii: Drogi do wolności