Ruch egzekucyjny za panowania Zygmunta Augusta

Wtorek, 15 listopada 2016

​Rozdźwięk pomiędzy królem a szlachtą pogłębił się w pierwszych latach panowania Zygmunta Augusta. Ruch egzekucyjny przybierał coraz szerszy zasięg, stając się powszechną ideologią szlachecką.

Król pozostawał pod wpływem starej magnaterii z hetmanem Janem Tarnowskim i biskupami Samuelem Maciejowskim, Jakubem Uchańskim i Andrzejem Zebrzydowskim na czele. Opieszałość nowego władcy, brak konsekwencji, uległość wobec doradców i odkładanie decyzji na późniejszy czas (“król dojutrek") nie przysporzyły królowi popularności wśród szlachty.

Cień na pierwsze lata jego panowania rzuciło potajemne małżeństwo z Barbarą Radziwiłłówną. Stało się ono przyczyna ostrego konfliktu z królową Boną, dla której związek ten był obrazą dynastii. Przeciwna małżeństwu była średnia szlachta, protestując przeciw wyniesieniu jednego z rodów szlacheckich i podważeniu zasady równości szlacheckiej. Decyzji królewskiej nie popierało też możnowładztwo, obawiając się przemożnego wpływu Radziwiłłów na króla. Wykorzystując nieporozumienia w obozie przeciwników, król zdołał wymusić uznanie małżeństwa i doprowadził do koronacji Barbary, nie ponosząc praktycznie żadnego uszczerbku w swojej władzy.

Po elekcji królewicza Zygmunta obóz kierowany przez kanclerza Jana Łaskiego stawiał sobie za cel wprowadzenie w życie i przestrzeganie (egzekucję) podstawowych praw i przywilejów Królestwa, zwłaszcza przez króla. czytaj więcej

Reklama

Nie udało mu się jedynie dojść do pełnego porozumienia z królową matką. Bona nigdy nie odzyskała dawnej pozycji na dworze i wpływu na politykę państwa. Wkrótce wyjechała do Bari, gdzie wcześniej ulokowała swój majątek. Tam też została otruta w 1557 roku, czyniąc przed śmiercią swoim spadkobiercą Zygmunta Augusta. O spadek po niej (tzw. sumy neapolitańskie) ubiegali się następnie, z niewielkim jednak skutkiem, późniejsi królowie polscy. Zygmunt August, zrażony do szlachty polskiej, skierował swoje zainteresowania w stronę Litwy, pozostawiając magnaterii swobodę działania w Polsce. Wprawdzie na sejmie w 1550 roku potwierdził zasadę "wolnej elekcji" i obiecał zająć się egzekucją praw, ale obietnicy tej nie dotrzymał, w czym skutecznie utwierdzała go grupa senatorów, która przejęła kierownictwo polityczne kraju.

Potwierdził to sejm krakowski w 1553 roku, na którym król oświadczył wprost, że jedynie on i senat mają prawo do wydawania ustaw, a nie izba poselska. Król nie przejawiał też zainteresowania toczącymi się dyskusjami nad reformą państwa. Jedynie większą aktywność wykazał w trakcie obrad sejmowych w 1555 roku, angażując się w kwestię utworzenia kościoła narodowego.

Postawa króla nie wpłynęła na osłabienie tempa prac w obozie egzekucjonistów, zmierzających do przygotowania projektu reform państwa. Zostały one niebawem przedstawione na sejmie 1558/59 roku. Żywe zainteresowanie zebranej szlachty wzbudził projekt organizacji wolnej elekcji. Określał on dokładnie sposób ogłoszenia bezkrólewia i zasady wyboru posłów na sejm elekcyjny, w którym miała uczestniczyć poczwórna liczba posłów, gdyż według twórców projektu (m.in. Mikołaja Sienickiego) masowy zjazd szlachty prowadziłby do wielkiego zamieszania i stworzyłby okazję do korupcji. Każdy sejmik miał wręczyć swoim delegatom opieczętowane pismo z nazwiskiem własnego kandydata. Jednak wola sejmików nie krępowałaby rąk posłom, którzy zawsze mogli się przychylić do zdania większości.

Posłami na sejm elekcyjny nie mogli być wojewodowie, kasztelanowie, starostowie pograniczni ani nikt, kto niedawno powrócił z zagranicy. Posłom nie wolno byłoby prowadzić żadnej korespondencji, nawet prywatnej. Zabroniono przyprowadzania na sejm elekcyjny pocztów zbrojnych w "strzelby ogniste". Głosy posłów i senatorów liczone miały być równo (każdy głos jedna kreska), a o wyborze decydowała większość głosów. W czasie bezkrólewia w stolicy mieli przebywać urzędnicy strzegący skarbu państwowego i kościelnego.

Twórcy ordynacji wyborczej pominęli biskupów, gdyż - jak objaśnił Hieronim Ossoliński - składają oni przysięgę wierności papieżowi i muszą być mu posłuszni (projekt spowodował, że biskupi składali odtąd przysięgę wierności królowi i prawom koronnym). Projekt ten godził w interesy senatu, który byłby tu w zdecydowanej mniejszości. Nie odpowiadał także królowi, gdyż elekcja dotyczyć miała jednocześnie tronu litewskiego, co przekreślało dziedzictwo litewskie Jagiellonów. Nic więc dziwnego, że został odrzucony przez sejm i do śmierci Zygmunta Augusta nie opracowano zasady obioru jego następcy.

Zebrana szlachta zażądała także od króla przeprowadzenia egzekucji dóbr, a przywódcy ruchu dobrowolnie złożyli posiadane nadania. Król i tym razem nie przychylił się do postulatów szlachty, która w rozgoryczeniu nie uchwaliła podatków na kampanię inflancką. Oburzony Zygmunt August wyjechał na Litwę i przez cztery lata nie zwoływał sejmu.

Artykuł pochodzi z kategorii: Historia Polski do 1795 r.