Od 9 sierpnia w Łazienkach Królewskich będzie można obejrzeć projekcję "Bohaterowie 1920 roku", czyli wystawę hologramów, podczas której uczestnicy wojny polsko-bolszewickiej opowiedzą własnymi słowami o walkach sprzed stulecia. To prawdziwa gratka, nie tylko dla miłośników historii. - Po raz pierwszy nie chcemy zamykać wystawy w salach muzealnych, ale wychodzimy w przestrzeń - mówi Robert Sypek ze Stowarzyszenia Integra, które jest organizatorem wydarzenia.

Zdjęcie

Łazienki Królewskie w Warszawie / Magdalena Paluchowska  /123RF/PICSEL
Łazienki Królewskie w Warszawie
/ Magdalena Paluchowska /123RF/PICSEL

Dominika Pietrzyk: Przed nami obchody 100-lecia Bitwy Warszawskiej i zwycięstwa wojsk polskich nad bolszewikami. Co przygotowaliście dla osób, które chciałyby odrobić lekcję historii sto lat później?

Robert Sypek, Stowarzyszenie Integra: - No właśnie. Lekcja historii to brzmi tak poważnie i dość ciężko. Myślę, że my jako Stowarzyszenie Integra, które podjęło się projekcji "Bohaterowie 1920 roku", chcieliśmy do tej historii podejść z jednej strony na poważnie, a z drugiej strony - trochę lżej. Chcieliśmy ożywić postacie, które część z nas zna z podręczników historii, część może o nich zapomniała, a dla części one mogą być bardzo ważne w wymiarze lokalnym. Mówimy o osobach, które sto lat temu walczyły w obronie granic Rzeczypospolitej z bolszewickim najazdem 1919 i 1920 roku. Naszym zdaniem ci ludzie zasłużyli na to, żeby ich przypomnieć, ale też żeby ich ożywić, może odbrązowić, to znaczy pokazać ich z krwi i kości.

Reklama

W jaki sposób ożywić?

- Dzisiaj technologia pozwala nam ożywić te osoby w formie hologramów i w oryginalnych wymiarach - nie mówimy tu o miniaturach. Do współpracy zaprosiliśmy aktorów, zarówno zawodowych z teatrów scen warszawskich, jak i zupełnych amatorów. Bo warto przypomnieć, że bohaterami tamtego okresu byli ludzie dojrzali, ludzie młodzi i ludzie bardzo młodzi. Na przykład w 1920 roku w obronie Płocka stanęły słynne Orlęta Płockie. To byli chłopcy mający 12, 13, 14 lat. I nie tylko chłopcy, bo w obronie tego miasta zasłużyły się także kobiety. Na przykład pani Jadwiga Landsberg-Śmieciuszewska, która z bronią w ręku zatrzymywała uciekających żołnierzy na ulicach Płocka i zaganiała ich z powrotem do walki, dodając im odwagi. Mamy też Teresę Grodzińską, postać może mniej znaną z podręczników historii, ale to pierwsza kobieta, która została odznaczona pośmiertnie przez Marszałka orderem Virtuti Militari. W sierpniu 1920 roku zginęła pod Hrubieszowem, osłaniając odwrót polskich żołnierzy. Została zagarnięta przez wojska kozackie Siemiona Budionnego i czekała ją nie tylko śmierć, ale i pohańbienie. Dziewczyna walczyła jednak o swój honor i zagoniona do stodoły, chwyciła siekierę i położyła trupem kilku oprawców, którzy na nią dybali. Sowieci, nie mogąc wziąć jej siłą, zasiekli ją szablami.

Zdjęcie

. /materiały prasowe
.
/materiały prasowe

Czy osoby mniej zaznajomione ze szczegółami wojny polsko-bolszewickiej spotkają podczas wystawy hologramy znanych postaci historycznych z tamtego okresu?

-  Oczywiście przywita nas wszystkich Marszałek Józef Piłsudski, który swoimi słowami opowie nam w dużym skrócie o całej wojnie. Nie w formie wykładu. Będzie to dość lekka opowieść ze swadą i żargonem kresowym Marszałka, Wileniaka. U wielu może to wywołać uśmiech na twarzy, bo współczesny akcent różni się od tego sprzed wieku.

- Spotkamy też na przykład generała Maczka, o którym część z nas słyszała, ale jako o słynnym dowódcy I Dywizji Pancernej walczącej we Francji i w Holandii podczas II Wojny Światowej. Na wystawie spotkamy go, kiedy jest o 24 lata młodszy i opowiada o swoim udziale w wydarzeniach 1920 roku. Wtedy Maczek poznawał dopiero technikę pancerną i po raz pierwszy zetknął się z czołgami. Często używał ich nieumiejętnie, bo po prostu jako samochody, uznając, że do niczego więcej się nie nadają, natomiast już w 44. roku potrafił dywizją pancerną gromić Niemców, jak się dało. Mamy też oczywiście księdza Skorupkę, ikoniczną postać dla Cudu nad Wisłą. Ksiądz Skorupka przemówi do nas słowami takimi, jak przemawiał do żołnierzy. Spróbujemy poczuć nastrój duchowego wsparcia kapłana, który prowadził swoich ochotników - często chłopców 17-letnich - w bój, który kilkuset z nich przypłaciło życiem pod Ossowem, ale który to bój zatrzymał decydujący atak sowieckich dywizji na Warszawę.

Zdjęcie

. /materiały prasowe
.
/materiały prasowe

W jaki sposób odwiedzający wystawę będą mogli zapoznać się z tymi postaciami historycznymi?

-  Po raz pierwszy nie chcemy zamykać wystawy w salach muzealnych, ale wychodzimy w przestrzeń. Tym razem 9 sierpnia spotkamy się w Łazienkach Królewskich i przez 5 dni w Alei Królewskiej stworzymy coś na kształt interaktywnej wystawy. Będzie można podejść do urządzeń wyświetlających hologramy - posłuchać i zobaczyć bohaterów tamtych dni, oczywiście przy zachowaniu rygoru sanitarnego. W Łazienkach spotkamy także rekonstruktorów i pojawi się możliwość obejrzenia sprzętu wojskowego.

Ile jest urządzeń wyświetlających hologramy?

- Stawiamy trzy urządzenia wyświetlające hologramy. W każdym urządzeniu jest nagrane po kilka postaci, których hologramy będziemy mogli uruchamiać w sposób zdalny bez konieczności dotykania urządzeń. Będą w tym pomagali rekonstruktorzy i animatorzy.

Zdjęcie

. /materiały prasowe
.
/materiały prasowe

Jak udało się zdobyć finansowanie projektu?

- Naszym sponsorem głównym jest Orlen i to on umożliwił nam nie tylko stworzenie tego projektu, ale też przemieszczanie się z nim. Mamy też partnerów w postaci Fundacji PGNiG i Fundacji KGHM. Z hologramami i holoboxami chcemy jeździć po Polsce. Oprócz Łazienek Królewskich będziemy też 15 sierpnia w Warszawie podczas uroczystości na Stadionie Narodowym. 18 sierpnia zaprezentujemy wystawę w Płocku, gdzie odbędą się główne obchody Bitwy Warszawskiej dla tego miasta, bo Płock właśnie 18 sierpnia przeżywał swoją gehennę i bój o wolność. Potem będziemy na Lubelszczyźnie, w Zamościu, w Hrubieszowie i jeszcze w kilku innych miastach.

Próbowali państwo szacować, ile osób może zobaczyć tę wystawę dzięki objazdowi kraju?

- Trudno to oszacować. Przy obecnych obostrzeniach sanitarnych, będziemy musieli czasami sztucznie ograniczać frekwencję. Wiemy natomiast, że wprowadzimy nasze urządzenia z hologramami do szkół w ramach lekcji historii. Będzie to dotyczyło tych szkół, które nazwano na cześć bohaterów Bitwy Warszawskiej, ale i tych które znajdują się w miejscach bezpośrednio związanych z wydarzeniami 1920 roku, o których opowiadamy.

Zdjęcie

. /materiały prasowe
.
/materiały prasowe

Wystawa hologramów to najnowocześniejsze ujęcie 100-lecia Bitwy Warszawskiej podczas całych obchodów rocznicy?

- Wprowadza mnie pani w pewien ton zarozumiałości (śmiech). Myślę, że będzie to pierwsze takie spojrzenie na historię w taki holograficzny sposób. Można powiedzieć, że prekursorami takiego ujęcia historii byli twórcy Muzeum Powstania Warszawskiego, czy Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. To połączenie tradycyjnej formy z czymś nowoczesnym. Coś co chce się zobaczyć, zamiast wysłuchiwać kolejnego wykładu. O historii trzeba opowiadać barwnie. Jeśli nie umie się opowiedzieć o historii ciekawie, to historia potrafi zamęczyć. A historii nie powinniśmy się bać, bo tak naprawdę ktoś za nas przeżył coś, z czego my teraz korzystamy. Zabrzmiało to nieco patetycznie, ale jest takie ziarenko, które ja chciałbym przemycić, czyli pokazać, za co jesteśmy wdzięczni, albo czego powinniśmy się obawiać na przyszłość. Bo historia - i niestety to jest prawda - lubi się powtarzać.

Rozmawiała Dominika Pietrzyk

***

Materiał powstał w ramach cyklu "Bitwa, która ocaliła Europę", którego partnerem jest PKN Orlen.


Artykuł pochodzi z kategorii: II Rzeczpospolita