Rozpad mocarstw zaborczych pod koniec I wojny światowej postawił przeciwko sobie Polaków i Ukraińców. Stanęli do walki o wspólna ziemię, którą każde ze stron tego konfliktu uznawało tylko za swoją.

Zdjęcie

Władze miasta i obrońcy Lwowa (1919) /KARTA /Agencja FORUM
Władze miasta i obrońcy Lwowa (1919)
/KARTA /Agencja FORUM

Wybuch I wojny światowej, a szczególnie wojna między państwami centralnymi a Rosją, sprawiły, że kwestia polska i ukraińska wypłynęły szerzej na arenę polityki międzynarodowej. Wcale jednak nie oznaczało to, iż którakolwiek ze stron konfliktu u progu wojny zakładała, aby Polakom lub Ukraińcom nadać niepodległość. Zdawali sobie z tego sprawę także sami zainteresowani.

Galicyjscy Polacy wierzyli, iż pokonawszy Rosję, do Austro-Węgier zostanie przyłączone terytorium Kongresówki, i wraz z Galicją utworzy ona trzeci kraj koronny w monarchii habsburskiej. Z kolei Ukraińcy liczyli, że wskutek zwycięstw armii państw centralnych uda się wyzwolić spod władzy rosyjskiej Ukrainę Naddnieprzańską i dołączyć ją do Galicji Wschodniej, oddzielonej uprzednio od pozostałej części prowincji.

Reklama

Polacy i Ukraińcy

Przedstawiamy cykl artykułów opisujący relacje polsko-ukraińskie. W sześciu publikacjach chcemy pokazać stosunki między dwoma naszymi narodami, od początku XIX w. do rzezi wołyńskiej i jej następstw, rzutujących wciąż na relacje Polski i Ukrainy.

Analogicznie Rosja planowała przyłączenie Galicji, jako ziem ruskich, do swojego imperium, co ożywiło w monarchii habsburskiej obawy przed wzrostem moskalofilskich tendencji wśród ludności ruskiej. Z tego też powodu władze austriackie w pierwszych tygodniach wojny aresztowały blisko 10 tysięcy osób podejrzanych o promoskiewskie sympatie, w tym m.in. greckokatolickich duchownych, niekoniecznie rusofilów. Wielu z nich trafiło do obozu internowania w miejscowości Talerhof pod Grazem w Austrii, przez który w latach 1914-1917 przewinęło się kilkanaście tysięcy więźniów. Wydarzenie to było wielką traumą w historii galicyjskich Rusinów, nie wpłynęło jednak na lojalistyczne względem monarchii habsburskiej postawy ukraińskich elit.

Kierunek działaniom ukraińskim w tym czasie nadawał autorytet metropolity Andrzeja Szeptyckiego.

Członkowie tworzonych przez Polaków i Ukraińców przed wojną organizacji paramilitarnych zasilali dwie formacje wojskowe, mające walczyć u boku armii austriackiej: Legiony Polskie i Ukraińskich Strzelców Siczowych.

Początek wojny nie szedł jednak po myśli zarówno Polaków, jak i Ukraińców, bowiem wskutek ofensywy rosyjskiej zajęta została nie tylko cała Galicja Wschodnia ze Lwowem - stolicą prowincji, ale również część ziem w Galicji Zachodniej. Rządy rosyjskie w Galicji, sprawowane przez gubernatora Georgija Bobrinskiego, oznaczały rusyfikację prowincji, przy czym nie tylko radykalną depolonizację, ale również wywożenie w głąb kraju greckokatolickich duchownych, zmuszanie ludności unickiej do przechodzenia na prawosławie, nawoływanie żołnierzy z armii austro-węgierskiej do porzucenia przysięgi złożonej Franciszkowi Józefowi I, z czym szczególnie nie godził się metropolita Szeptycki.

We wrześniu 1914 roku metropolita został internowany i zesłany do Kijowa, a na jego miejsce osadzono prawosławnego biskupa Eulogiusza.

Działalność ukraińskich i większości polskich sił politycznych w okupowanej części Galicji została przygaszona. Dopiero zwycięstwo wojsk austriackich pod Gorlicami w pierwszych dniach maja 1915 roku powstrzymało Rosjan i stopniowo udało się Austriakom wyzwolić okupowane tereny w Galicji, a Niemcom zająć Kongresówkę.

Rosja mimo podjętej jeszcze jednej ofensywy w 1916 roku (tzw. ofensywy Brusiłowa), choć zadała krwawe straty przeciwnikowi i pozwoliła na kontrofensywę ententy na zachodzie, to nie odzyskała już utraconych ziem.

​5 listopada 1916: Akt 5 listopada.

Generałowie gubernatorzy - warszawski i lubelski ogłosili w imieniu obu cesarzy (Austro-Węgier, Franciszka Józefa i Niemiec, Wilhelma II) manifest, w którym zawarto deklarację utworzenia z ziem zaboru rosyjskiego samodzielnego Królestwa Polskiego, z własną armią i ustrojem konstytucyjnym. czytaj więcej

W stosunku do Polaków, Państwa Centralne obiecywały (aktem 5 listopada 1916 roku) utworzenie w przyszłości państwa polskiego, ale nie określały jej granic. Na króla odbudowanego państwa polskiego, mającego funkcjonować w ścisłej zależności od państw centralnych, rozważano m.in. kandydaturę mówiącego po polsku i poczuwającego się do polskości księcia Karola Stefana z żywieckiej linii Habsburgów. Jeden z jego synów, poczuwający się do ukraińskości Wilhelm Habsburg zwany Wasylem Wyszywanym, pułkownik stojący na czele Legionu Ukraińskich Strzelców Siczowych, wierzył nie tylko w wyzwolenie Ukrainy, ale prawdopodobnie i w to, że zostanie królem przyszłego państwa ukraińskiego.

Tymczasem szansą dla Ukraińców stały się zmiany, które zachodziły nie w Galicji, a w Rosji po abdykacji cara Mikołaja II. Ukraińcy w Kijowie jeszcze w marcu 1917 roku powołali organ władzy ustawodawczej - Ukraińską Centralną Radę, ta zaś od czerwca 1917 roku do stycznia 1918 roku wydała cztery uniwersały, mocą których Ukraina najpierw stała się autonomią w ramach państwa rosyjskiego (potem bolszewickiego), a ostatecznie uzyskała niepodległość. Prezydentem nowo utworzonej Ukraińskiej Republiki Ludowej (URL) został niegdyś kijowski, a przed wojną lwowski historyk Mychajło Hruszewski.

I wojna światowa na ziemiach polskich

liczba zdjęć: 28

Z jeńców rosyjskich - galicyjskich Ukraińców z armii austro-węgierskiej, teraz uwolnionych - zaczęto tworzyć od 1917 roku formację Strzelców Siczowych - siły zbrojne Ukraińskiej Republiki Ludowej. Pozycja URL została umocniona podczas rozmów pokojowych w Brześciu między Państwami Centralnymi a Rosją bolszewicką. Oddzielny traktat zawarto właśnie z URL. Niemcy i Austro-Węgry uznawały w nim nowo powstałe państwo, ale także zgadzały się na przekazanie Ukrainie części ziem Kongresówki: Chełmszczyzny i fragmentu Podlasia. Co więcej, w tajnej klauzuli dokumentu traktatu przewidywano wyodrębnienie Galicji Wschodniej jako autonomicznego kraju monarchii habsburskiej, co było spełnieniem marzeń ludności ukraińskiej w Galicji, artykułowanych od połowy XIX wieku.

W ostateczności oba kontrowersyjne i krzywdzące dla strony polskiej postanowienia nie weszły w życie. Fakt chęci przekazania Chełmszczyzny z Podlasiem spotkał się natomiast z falą burzliwych protestów ze strony dotychczas lojalnych państwom centralnym Polaków w Galicji i Kongresówce.

W lutym 1918 roku, w trakcie prowadzonych rozmów z Rosją bolszewicką, wojska niemieckie i austro-węgierskie wkroczyły na terytorium Ukraińskiej Republiki Ludowej, głosząc, iż przychodzą jej z pomocą - dopóki nie uda się wyprzeć wojsk bolszewickich z jej terytorium. Akcję propagandową rozpoczął wówczas niedoszły król Ukrainy - Wasyl Wyszywany, ale ostatecznie to nie on przejął władzę na Ukrainie.

Przy wsparciu Niemców przewrotu w Kijowie dokonał były adiutant cara Mikołaja II - Pawło Skoropadski, który ogłosił likwidację Ukraińskiej Republiki Ludowej, a na jej miejscu utworzył Państwo Ukraińskie, zwane też Hetmanatem. Obejmowało swym zasięgiem tereny Wielkiej Ukrainy, ale docelowo miało również zawierać przekazaną w Brześciu gubernię chełmską i okręg poleski.

Skoropadski przyłączył też do Państwa Ukraińskiego Krym jako autonomię.

Hetmanat przetrwał zaledwie 9 miesięcy. Po niespodziewanej kapitulacji Państw Centralnych w listopadzie 1918 roku, i wycofaniu wojsk państw centralnych z terenów ukraińskich, wybuchła rewolucja w Kijowie. W grudniu utworzono nową Ukraińską Republikę Ludową, a miejsce Skoropadskiego zajął dyrektoriat początkowo kierowany przez socjalistę Wołodymyra Wynnyczenkę.

Panowanie Austro-Węgier kończyło się także w Galicji, mimo podejmowanych przez cesarza Karola I (następcy zmarłego Franciszka Józefa I) prób przekształcenia państwa w duchu federacyjnym.

Polscy delegaci do Rady Państwa w Wiedniu zainicjowali utworzenie w dniu 28 października 1918 roku Polskiej Komisji Likwidacyjnej z siedzibą w Krakowie. Ta niezależna instytucja miała dokonać likwidacji władzy austriackiej w Galicji, a na jej miejscu powołać nową, polską administrację. Bardzo szybko usunięto żołnierzy austriackich z Krakowa i stopniowo przejmowano władzę w kolejnych miejscowościach w Galicji Zachodniej.

W Przemyślu powstała analogiczna organizacja - tzw. Komisja Rządząca.

Gdy do walki stanęły dzieci - obrona Lwowa

liczba zdjęć: 24

Inaczej sytuacja miała się we Lwowie. Na 19 października 1918 roku ukraińscy deputowani wiedeńskiej Rady Państwa zarządzili zwołanie do Lwowa polityków reprezentujących Galicję Wschodnią, Ruś Zakarpacką i Bukowinę. W trakcie zebrania, w którym uczestniczyli ukraińscy posłowie Sejmu Krajowego we Lwowie i Krajowego Sejmu Bukowiny, ukraińscy deputowani Rady Państwa w Wiedniu, reprezentanci ukraińskich partii politycznych oraz metropolita Andrzej Szeptycki, postanowiono o powołaniu Ukraińskiej Narodowej Rady i proklamowano utworzenie podległego Habsburgom państwa ukraińskiego, składającego się z ziem Bukowiny i Galicji Wschodniej.

Władzę austriacką we Lwowie sprawował wówczas namiestnik - Karl Huyn. Odmówił on przekazania steru rządów nowo utworzonemu organowi ukraińskiemu, ale zapewnił, że władzy nie przekaże również Polakom.

Tymczasem do Lwowa zmierzali już przedstawiciele Polskiej Komisji Likwidacyjnej jadący z Krakowa, chcąc analogiczny organ utworzyć w stolicy Galicji. W tej sytuacji, 1 listopada 1918 roku Ukraińcy postanowili o zbrojnym przejęciu Lwowa, a rychło także i innych miejscowości w Galicji Wschodniej. Posłużono się w tym celu żołnierzami ukraińskimi z armii austro-węgierskiej, którzy utworzyli zalążek armii państwa ukraińskiego - Armię Halicką (później Ukraińską Halicką Armię). W jej skład oprócz ukraińskich żołnierzy austro-węgierskich wchodzili również żołnierze Legionu Strzelców Siczowych.

Rozpętała się bitwa o Lwów, w której naprzeciw ukraińskim żołnierzom stanęli polscy mieszkańcy miasta. Doszło do bratobójczych walk w mieście, w którym od wieków mieszkali obok siebie Polacy i Rusini, nie licząc innych nacji.

Tworzone początkowo oddziały polskie składały się przeważnie z młodzieży, bowiem większość mężczyzn była w wojsku austro-węgierskim lub obozach jenieckich. Śmierć w walce wielu młodych Polaków musiała wywoływać sprzeciw i eksplozję emocji, stąd zrodziła się pielęgnowana potem z dużym namaszczeniem tradycja Orląt Lwowskich.

Dwaj arcybiskupi Lwowa, Andrzej Szeptycki i Józef Bilczewski, apelowali do swoich rodaków o powstrzymanie rozlewu krwi, niestety bezskutecznie. Obie strony, nie mogąc zdobyć przewagi w walce o miasto, oczekiwały na odsiecz swoich oddziałów: Ukraińcy czekali na przybycie Strzelców Siczowych, a Polacy - na wojska niepodległego już państwa polskiego.

Odsiecz polska zakończyła się najpierw odzyskaniem Przemyśla 12 listopada, a potem, 22 listopada - Lwowa.

Zdjęcie

Roman Abraham przed kwaterą własnych oddziałów w Ratuszu Miejskim w dniu zdobycia Lwowa z rąk ukraińskich, 22 listopada 1918 r. /Danuta Łomaczewska /East News
Roman Abraham przed kwaterą własnych oddziałów w Ratuszu Miejskim w dniu zdobycia Lwowa z rąk ukraińskich, 22 listopada 1918 r.
/Danuta Łomaczewska /East News

Władze ukraińskie oraz żołnierze Ukraińskiej Halickiej Armii wycofali się wówczas, ale niebawem przystąpili do oblężenia miasta. Wojska polskie były w tym czasie zbyt słabe, by przystąpić do kontrofensywy i zająć pozostałą część Galicji. Za to Ukraińska Halicka Armia kilkukrotnie podejmowała nieskuteczne próby odbicia galicyjskiej stolicy. Chociaż mówi się, iż była to ostatnia "rycerska" albo "honorowa" wojna w Europie, to nie znaczy to jednak, iż nie dochodziło do konfiskaty mienia czy mordów na ludności cywilnej na terenie Galicji Wschodniej.

Od początku grudnia 1918 roku podjęto starania o połączenie naddnieprzańskiej Ukraińskiej Republiki Ludowej z galicyjskim państwem ukraińskim, od 10 grudnia zwanym Państwem Zachodnioukraińskim, a od 14 grudnia - Zachodnioukraińską Republiką Ludową (ZURL). Do zjednoczenia doszło ostatecznie 22 stycznia 1919 roku w Kijowie, a ZURL miała tymczasowo zachować autonomiczny status w obrębie zjednoczonego państwa ukraińskiego.

Polska była zatem teraz w stanie wojny nie tylko z państwem zachodnioukraińskim, ale z całą Ukrainą, której od lutego 1919 roku - po zajęciu przez bolszewików Kijowa - przewodził głównodowodzący armii URL, Semen Petlura. Przywódca państwa ukraińskiego głównego wroga widział jednak nie w Polsce, a w bolszewikach i białej Rosji. Jego namowy do zawarcia rozejmu, a następnie sojuszu z Polską początkowo nie mogły jednak znaleźć poparcia wśród polityków zachodnioukraińskich.

Tymczasem w kwietniu 1919 roku przybyła z Francji Armia Polska gen. Józefa Hallera. Miała zostać skierowana, zgodnie z decyzją ententy, do walki z bolszewikami, jednak polskie dowództwo postanowiło ją wpierw wysłać do odbicia Galicji Wschodniej.

Do czerwca 1919 roku wojska Ukraińskiej Halickiej Armii musiały wycofać się na linię rzeki Zbrucz. Równocześnie zawężał się od wschodu stan posiadania URL, bowiem bolszewicy zajmowali coraz większy obszar Ukrainy. W maju 1919 roku bolszewicy zajęli Kamieniec Podolski, a Ukraińcy, panując nad coraz mniejszym terytorium i nie mając innej alternatywy, byli zmuszeni zawrzeć w czerwcu 1919 roku rozejm z Polakami.

25 czerwca 1919 roku, w trakcie trwających rozmów pokojowych w Wersalu, Rada Najwyższa wyraziła zgodę na prowadzenie przez Polskę operacji wojskowej przeciw bolszewikom do linii Zbrucza, nie przesądzając jednak jeszcze o przynależności zajmowanego przez polskie wojska terytorium. 20 listopada 1919 r. roku usankcjonowano ten stan, nadając Polsce mandat na 25-letni zarząd nad obszarem dawnej Galicji Wschodniej. O przyszłym losie tej prowincji miała zadecydować Liga Narodów, ale nigdy już do tego nie doszło.

Władze ZURL tymczasem przeniosły się do Wiednia. Petlura godził się na ten stan rzeczy, dużo ważniejszym problemem dla niego niż status Galicji Wschodniej była bowiem obrona Ukrainy przed bolszewikami. 22 kwietnia 1920 roku zawarto tzw. umowę warszawską, która zakładała wspólny sojusz polsko-ukraiński przeciw Rosji bolszewickiej. Uznawano jednocześnie, że granica między Polską i Ukrainą będzie przebiegać na rzece Zbrucz, rezygnowano też z wzajemnych pretensji terytorialnych.

Zdjęcie

Józef Piłsudski i ukraiński ataman Semen Petlura na dworcu kolejowym w Winnicy podczas wspólnej wyprawy na Kijów - maj 1920 r. /FoKa /Agencja FORUM
Józef Piłsudski i ukraiński ataman Semen Petlura na dworcu kolejowym w Winnicy podczas wspólnej wyprawy na Kijów - maj 1920 r.
/FoKa /Agencja FORUM

Skutkiem zawartego sojuszu była wspólna polsko-ukraińska ofensywa (tzw. wyprawa kijowska), podczas której już w maju odbito Kijów, ale nie na długo.

Po bitwie pod Samhorodkiem 5 czerwca 1920 roku Armia Konna Siemiona Budionnego przełamała front i zmusiła do odwrotu wojska polsko-ukraińskie z Kijowa, a następnie z Ukrainy w kierunku Polesia.

Ofensywa rosyjska zatrzymała się dopiero w sierpniu pod Warszawą, kiedy to pokonano Armię Czerwoną ("Cud nad Wisłą").

W październiku Polska zawarła rozejm z bolszewikami, ale nie przestała wspierać finansowo i wojskowo Petlury, który mimo tego poniósł klęskę. W listopadzie 1920 r. armia URL przekroczyła granice Polski i została internowana. Władze URL zostały zmuszone do uchodźstwa, korzystając z gościny najpierw Polski, potem Czech i w końcu Francji.

Wojna Polski z bolszewikami zakończyła się podpisaniem traktatu ryskiego 18 marca 1921 roku, który sankcjonował ostateczny kształt granicy wschodniej II RP. Obejmować ona miała całą Galicję Wschodnią, a także część Wołynia i Polesia.

Ukraińcy wychodzili zatem z burzliwego okresu 1918-1921 pokonani na obu frontach.

ZURL de facto przegrała wojnę z Polską, a URL z bolszewikami. Krótko istniejące dwa państwa ukraińskie przestały istnieć, a ludności ukraińskiej przyszło żyć w zupełnie odmiennych realiach. Zarówno pod rządami demokratycznej Polski, jak i bolszewickiej Rosji, czuli się jednak poszkodowani, choć oczywiście obu sytuacji nie da się porównać.

Mieszkańców dawnej Ukrainy Naddnieprzańskiej spotkał tragiczny los w trakcie dwudziestolecia międzywojennego: najpierw przymusowa kolektywizacja, potem deportacje ludności, Wielki Głód lat 30., wielki terror. Represje obejmowały jednak nie tylko Ukraińców, ale także mniejszości, w tym przede wszystkim żyjących od wieków na tych terenach Polaków.

Galicyjscy Ukraińcy, choć znajdujący się w o wiele lepszym położeniu niż ich rodacy za Zbruczem, nie mogli czuć się usatysfakcjonowani po włączeniu ich ziem do Polski.

Dwie dekady życia w nieswoim państwie będą owocować radykalizacją nastrojów i postępującą frustracją młodego pokolenia Ukraińców, nie zawsze zresztą traktowanych na równi przez polską stronę.

Adam Świątek

--------------------------

Jutro kolejny artykuł cyklu "Polacy i Ukraińcy": W II Rzeczpospolitej. Narastający antagonizm

Wszystkie artykuły do przeczytania pod tym adresem: kliknij

Artykuł pochodzi z kategorii: II Rzeczpospolita

Więcej na temat:Polacy i Ukraińcy | Lwów | Galicja