Co się działo z Marszałkiem Józefem Piłsudskim w sierpniu 1920 r., gdy wojska bolszewickie zbliżały się do Warszawy? Czy, jak zarzucali mu przeciwnicy, załamany sytuacją na froncie, zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach? Czy po podjęciu kluczowych decyzji, udał się z Warszawy na front, by przygotować uderzenie na Armię Czerwoną?

Zdjęcie

Józef Piłsudski podczas przeglądu dywizji Grupy Udezreniowej w Dęblinie - 13 sierpnia 1920 r. Od lewej gen. Leonard Skierski, w środku gen. Paul Henrys. Reprodukcja: /FoKa /Agencja FORUM
Józef Piłsudski podczas przeglądu dywizji Grupy Udezreniowej w Dęblinie - 13 sierpnia 1920 r. Od lewej gen. Leonard Skierski, w środku gen. Paul Henrys. Reprodukcja:
/FoKa /Agencja FORUM

"Gdym wieczorem 5 sierpnia i w nocy na 6, nie na jakiejś naradzie, lecz w samotnym pokoju w Belwederze przepracowywał siebie samego dla wydobycia decyzji. Istnieje cudowne określenie największego znaczenia duszy ludzkiej na wojnie - Napoleona, który mówi o sobie, że gdy przystępuje do dania ważniejszej decyzji na wojnie, jest comme une filie qui accouche - jak dziewczyna, która rodzi. Nie raz po tej nocy myślałem o wielkiej finezji myśli Napoleona, który gardząc słabością płci pięknej, siebie, olbrzyma woli i geniuszu, przyrównywał do słabej dziewczyny, męczącej się w połogu" (Józef Piłsudski, Pisma, T.7, ss. 114-115)

Na dzieje naszego narodu i państwa wpłynęło wielu naszych rodaków. Bez wątpienia do grona postaci, których postawa była i jest wzorem dla większości Polaków należy marszałek Józef Piłsudski. Mimo, że dla części Polaków stał się bohaterem, ojcem niepodległości odzyskanej w 1918 roku, a także zwycięskim wodzem w Bitwie Warszawskiej, w opinii niektórych pozostał postacią kontrowersyjną.

Reklama

Niektóre stanowiska, które prezentował, a także decyzje, których stał się autorem do dziś stanowią przyczynę wielu ożywionych dyskusji. Jedną z takich spraw, która wywołała zarzuty adwersarzy, była jego postawa przed Bitwą Warszawską. Zdarzenia mające miejsce w połowie sierpnia 1920 roku stały się z czasem przedmiotem licznych oskarżeń skierowanych przeciwko Piłsudskiemu.

Wróćmy zatem do historii, której początek miał miejsce w belwederskim gabinecie 6 sierpnia. Piłsudski zatwierdził w tym dniu plan bitwy warszawskiej.  Decyzja ta oznaczała faktyczne rozpoczęcie przygotowań do ostatecznej batalii o przyszłość Polski.

Marszałek Piłsudski czy generał Rozwadowski? Kto pokonał bolszewików w Bitwie Warszawskiej?

Już po zakończeniu zmagań pod Warszawą rozgorzał spór o autora zwycięskiego planu bitwy. Na placu boju pozostali: marszałek Piłsudski, generał Weygand i generał Rozwadowski. Każda z opcji politycznych chciała przypisać zwycięstwo swojemu kandydatowi. Spory trwają do dziś. czytaj więcej

W związku z tym szef sztabu Naczelnego Wodza generał Tadeusz Rozwadowski mógł wydać "rozkaz nr 8358/III" dotyczący polskiej koncepcji ostatecznego starcia z bolszewikami. Dwa dni później, w nocy z 8 na 9 sierpnia gen. Rozwadowski wydał drugi, modyfikujący dotychczasowy plan dokument "rozkaz operacyjny specjalny nr 10000", również zatwierdzony przez Naczelnego  Wodza.

Informację potwierdzającą zgodę Piłsudskiego na wdrożenie nowych wytycznych w życie odnajdujemy m.in. w "Pamiętnikach" gen. Józefa Hallera, który wspominał: "Przybył do mnie szef sztabu głównego gen. Rozwadowski wręczając mi przez niego napisany rozkaz 10.000 z żądaniem, abym go podpisał, jak to uczynili już inni, wskazując podpis Naczelnego Wodza, dowódcy V armii i innych".

Tę część wydarzeń, wokół której do dziś toczy się spór, kto był faktycznym autorem planu i zwycięstwa w bitwie warszawskiej, podsumował nieżyjący już profesor Paweł Wieczorkiewicz mówiąc: "Zawsze można próbować podważać dokonania Naczelnego Wodza i wysuwać nazwisko jakiegoś technika - w tym wypadku generał Tadeusz Rozwadowski był właśnie takim technikiem. On był szefem sztabu generalnego, współuczestniczył w opracowaniu bitwy, ale przecież nie on ponosił za ten plan odpowiedzialność. Przed historią - no i w związku z tym również przed nami - odpowiada zawsze Naczelny Wódz. I on jest albo wodzem klęski, albo wodzem zwycięstwa".

Po zatwierdzeniu rozkazu nr 10000 Naczelnik Państwa zorganizował poufną konferencję, która odbyła się 12 sierpnia, na którą zaprosił premiera Wincentego Witosa, wicepremiera Ignacego Daszyńskiego oraz ministra spraw wewnętrznych Leopolda Skulskiego.

Po wygłoszeniu wstępnej przemowy, Piłsudski odczytał wcześniej przygotowany list. Była to dymisja Marszałka z urzędu Naczelnika Państwa i funkcji Naczelnego Wodza, pozostawiająca jednak ostateczne rozstrzygnięcie o jego przyszłości w gestii premiera. Ten w obecności świadków spotkania, a także samego Marszałka list schował, odkładając tym samym swoją decyzję.

Jak wynika ze wspomnień Witosa (a także Macieja Rataja) oraz kolejnych zdarzeń, premier nie potwierdził przyjęcia dymisji. List, który ukrył przed opinią publiczną zwrócił osobiście Piłsudskiemu po polsko-bolszewickiej wojnie.

W przededniu bitwy warszawskiej sytuacja polskich wojsk na froncie była bardzo trudna. Wiedział o tym Naczelny Wódz, na którym spoczywał wówczas ogromny ciężar odpowiedzialności dotyczący przyszłości kraju.

Premier napisał we wspomnieniach, że zapamiętał w tamtym czasie Marszałka reprezentującego postawę "niesłychanie ostrożną", który "sta­wiał raczej bardzo smutne horoskopy".

Podobną opinię dotyczącą Naczelnika Państwa spotkać można także w innych relacjach m.in. szefa Oddziału III Naczelnego Wodza pułkownika Tadeusza Piskora wspominającego: "(...) zastałem Marszałka zmienionego, jakby opuszczonego i wyczerpanego bezsennością, mało nawet interesował się bieżącą sytuacją. Był małomówny i zagłębiony w myślach".

Tego rodzaju opinię przedstawił nam także ówczesny minister wyznań religijnych i oświecenia publicznego Maciej Rataj pisząc: "Piłsudski zmalał w moich oczach! I to nie z powodu klęsk, które ponosiło wojsko, nie z powodu niepowodzeń wojskowych - doświadczyli ich najwięksi wodzowie. Piłsudski stracił pod wpływem klęsk głowę. Opanowała go depresja, bezradność (...)".

Bez wątpienia Marszałek przeżywał wówczas jedną z najcięższych chwil w swoim życiu. Nikt jednak, poza nim samym nie podjął ryzyka poniesienia tak wielkiej odpowiedzialności dotyczącej przyszłości Polski.

Wbrew pojawiającym się już po bitwie warszawskiej plotkom o jego postawie w tym trudnym czasie, 12 sierpnia udał się do gmachu Sztabu Generalnego, gdzie kontynuował swoje obowiązki, rozmawiając z generałami: Kazimierzem Sosnkowskim, Tadeuszem Rozwadowskim oraz Maximem Weygandem, by następnie udać się na spotkanie z kardynałem Aleksandrem Kakowskim. Wewnętrzną odmianę zauważył także, krytykujący poprzednio Piłsudskiego minister Rataj pisząc po wojnie: "(...) dokonał się w Piłsudskim zwrot stanowczy, jakieś przełamanie psychiczne. (...) Od chwili przełomu psychicznego Piłsudski zaczął odzyskiwać ruchliwość i odzyskał maniery, gest".

Wieczorem 12 sierpnia Marszałek wraz z osobistym adiutantem kapitanem Aleksandrem Prystorem opuścił Warszawę, oficjalnie kierując się do Puław, gdzie miał objąć dowództwo nad grupą uderzeniową.

W nocy z 12 na 13 sierpnia dotarł jednak do rodziny znajdującej się w Małopolsce. Aleksandra Piłsudska napisała w swoich wspomnieniach: "Gdy żegnał się z nami, przed wyjazdem do Puław, był zmęczony i posępny. Ciężar olbrzy­miej odpowiedzialności za losy kraju przy­gniatał go i sprawiał mękę. Ja w tym czasie znajdowałam się w oko­licy Krakowa, dokąd mnie wyewakuowano razem z Wandą i Jagodą, która kilka miesięcy przedtem przyszła na świat. Mąż przyjechał z Aleksandrem Prystorem, pożegnał się z dziećmi i ze mną tak, jak gdyby szedł na śmierć". 

Po rozstaniu z rodziną udał się niezwłocznie w kierunku Puław, by w piątek 13 sierpnia około 10 rano w okolicach Dęblina spotkać się z generałami: Edwardem Rydzem-Śmigłym i Leonardem Skierskim, rozpoczynając tym samym inspekcję oddziałów tworzących grupę uderzeniową skierowaną do bitwy warszawskiej.

Zdjęcie

Marszałek Józef Piłsudski na froncie wojny z bolszewikami we wrzesniu 1920 r. Po prawej gen. Edward Rydz-Śmigły. Reprodukcja: /Piotr Mecik /Agencja FORUM
Marszałek Józef Piłsudski na froncie wojny z bolszewikami we wrzesniu 1920 r. Po prawej gen. Edward Rydz-Śmigły. Reprodukcja:
/Piotr Mecik /Agencja FORUM

Podsumowując, wbrew pojawiającym się opiniom adwersarzy Piłsudskiego jego dymisja nie została zatwierdzona przez premiera Witosa. 12 sierpnia nie opuścił stolicy i swoich wojsk w związku z jej złożeniem. Wyjechał z miasta udając się na front, przy okazji nadkładając sporo drogi by spotkać się z żoną i córkami.

Jako mąż i ojciec wykazał  tym samym troskę o losy najbliższej rodziny, z którą w momencie decydującej próby chciał się pożegnać.

13 sierpnia rano, na moment przed rozpoczęciem decydującej batalii stanął na placu boju. Tego dnia rozpoczynała się bitwa warszawska.

 

Mariusz Czapla

Historyk, absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, doktorant w Instytucie Kulturoznawstwa Akademii Ignatianum w Krakowie.

 

Bibliografia:

Aleksandra Piłsudska, Wspomnienia, Warszawa 2004,

Andrzej Garlicki, Józef Piłsudski 1867-1935, Kraków 2009,

Daria i Tomasz Nałęcz, Józef Piłsudski-legendy i fakty, Warszawa 1986,

Grzegorz Łukomski, Bogusław Polak, Mieczysław Wrzosek, Wojna polsko-bolszewicka  1919-1920. Działania bojowe. Kalendarium, T. 2, Koszalin 1990,

http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/to-nie-by-cud-tylko-swietne-dowodztwo_69359.html,

http://www.zbigniewkielb.pulawy.pl/artykuly/pilsudski.pdf

Józef Haller, Pamiętniki, Londyn 1964,

Józef Piłsudski, Pisma zbiorowe: wydanie prac dotychczas drukiem ogłoszonych, T. 1-10, Warszawa 1989,

Józef Piłsudski, Rok 1920, Łódź 1989,

Maciej Rataj, Pamiętniki 1918-1927, Warszawa 2011,

Marceli Kycia, Notatki z pamiętnika: o bitwie warszawskiej, T. 1, Londyn 1970/1971,

Norman Davies, Orzeł biały czerwona gwiazda, Kraków 2007,

Paweł Wieczorkiewicz, Rok 1920. Trudne zwycięstwo, Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej, Nr 11-12, Warszawa 2008,

Tadeusz Piskor, Myśl manewru znad Wieprza, "Niepodległość", T.3, Londyn 1951,

Tomasz Gąsowski, Wojna polsko-bolszewicka, Kraków 1990,

Wincenty Witos, Moje wspomnienia, Cz. 2, Warszawa 1990.

Artykuł pochodzi z kategorii: II Rzeczpospolita