Oficer peerelowskiego wywiadu Andrzej Czechowicz pojawił się na zorganizowanej przez resort spraw wewnętrznych konferencji prasowej. Tam przedstawiono go jako szpiega-bohatera.

Zdjęcie

Zespół rozgłośni Radia Wolna Europa w Monachium. Andrzej Czechowicz czwarty z prawej /Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego
Zespół rozgłośni Radia Wolna Europa w Monachium. Andrzej Czechowicz czwarty z prawej
/Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego

Funkcjonariusz bezpieki kapitan Andrzej Czechowicz powrócił do kraju 8 marca 1971 roku, "po wypełnieniu specjalnego zadania w Monachium". Tym "specjalnym zadaniem" było "rozpoznanie ośrodków dywersji ideologicznej i politycznej na Zachodzie, a zwłaszcza instytucji Radia Wolna Europa".

Inwigilacja środowisk opozycyjnych w Republice Federalnej Niemiec udała się peerelowskiemu agentowi, który - uzyskując azyl polityczny w Zachodnich Niemczech - otrzymał w rozgłośni stanowisko w dziale analiz. O agenturalnej pracy opowiedział podczas konferencji prasowej 10 marca.

Reklama

"Wielcy szpiedzy w PRL". Andrzej Czechowicz i misja w Radiu Wolna Europa

PRL to także wywiad i kontrwywiad, tajni agenci, piękne kobiety, szpiegostwo militarne i przemysłowe. Czym naprawdę zajmowali się Ryszard Kukliński, Marian Zacharski, Tomasz Turowski i Jerzy Pawłowski? Jak wyglądała wymiana agentów na moście Glienicke? Na czym polegała operacja „Żelazo”? czytaj więcej

Jak przyznał Czechowicz, w rozgłośni zajmował się "badaniami materiałów wywiadowczych i dywersyjno-propagandowych". Materiały przekazywano Radia Wolna Europa, ale też CIA.

"Radio Wolna Europa jest instytucją opłacaną, kierowaną i kontrolowaną całkowicie przez CIA" - wywodził wnioski, idealnie wpasowujące się w peerelowską propagandę sukcesu. Akcja miała bowiem zdyskredytować rozgłośnię niewygodną reżimowi i wykreować szpiega-bohatera, na jakiego kreowano Czechowicza.

Nie udało się. Opozycja nie miała wątpliwości, że Czechowicz tak naprawdę niewiele osiągnął. Ten w dowcipach był określany jako "Kapitan Klops"  - to w czasach popularności "Stawki większej niż życie". Natomiast paryska "Kultura" publikowała dowcip: "Dlaczego kapitan Czechowicz zawsze chodzi w towarzystwie saperów? Bo to największy niewypał PRL".

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza

Więcej na temat:Andrzej Czechowicz