Gadzinówka, szmatławiec, szmata czy nawet kurwar – takimi epitetami Polacy obsypali wydawaną przez niemieckich okupantów gazetę "Nowy Kurier Warszawski".

Zdjęcie

"Nowy Kurier Warszawski" z 1941 roku /Donat Brykczyński /Reporter
"Nowy Kurier Warszawski" z 1941 roku
/Donat Brykczyński /Reporter

Po zamknięciu wszystkich stołecznych gazet, Niemcy "zaproponowali" Polakom okupacyjny "Nowy Kurier Warszawski", który miał być rzekomo kontynuacją przedwojennego "Kuriera Warszawskiego". Właśnie z tego powodu słowo "Nowy" wydrukowano ledwo widoczną czcionką.

Niemiecki szmatławiec zawierał przede wszystkim przetłumaczone na język polski propagandowe, następnie niezbyt poważne treści autorstwa piszących pod pseudonimami polskich autorów, wreszcie materiały istotne dla mieszkańców okupowanej Warszawy: zarządzenia władz Generalnego Gubernatorstwa, informacje w sprawie racji żywności i kartek żywnościowych, ogłoszenia o pracę, repertuary kin i teatrzyków czy nekrologi. Właśnie z tego powodu warszawiacy, pomimo apeli podziemia o bojkotowanie gadzinówki, chętnie kupowali "Nowy Kurier Warszawski".

Reklama

Był też inny, bardziej przyziemny powód popularności gazety. W czasie okupacji braki w papierze toaletowym czy pakunkowym zmuszały ludzi do korzystania właśnie z gazet.

Nie znaczy to, że Polacy bezwiednie biegli po nowe wydanie gadzinówki. "Nowy Kurier Warszawski" był bojkotowany w dniach ważnych rocznic narodowych. Na przykład 1 września 1940 roku ponad 50 procent nakładu nie zostało zakupione.

Niemcy, choć próbowali, nie ściągnęli do "Nowego Kuriera Warszawskiego" uznanych polskich autorów. Na publikacje w gadzinówce zdecydował się m.in. popularny po wojnie autor książek dla młodzieży Alfred Szklarski.

Ostatni numer "Nowego Kuriera Warszawskiego" ukazał się 17 stycznia 1945 roku.

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza