Oddziały Armii Krajowej coraz częściej wchodziły w kontakt z armią sowiecką, operującą już w granicach II RP. Sytuacja była politycznie skomplikowana. Rosjanie byli sprzymierzeńcem w walce z Niemcami, ale nie uznawali rządu w Londynie i zamierzali przejąć w Polsce władzę przy pomocy swoich agentów.

Dowódca Armii Krajowej gen. dyw. Tadeusz Komorowski "Bór" postanowił  wydać komendantom okręgów AK szczegółową instrukcję, jak postępować. Rozkaz nosił tytuł "Stosunek do Sowietów".

W pierwszej części znalazła się ocena sytuacji: "Sowiety są w wojnie z Niemcami, są więc faktycznie naszym kombatantem przeciwko Niemcom. Sowiety kwestionują nasze granice wschodnie i integralność terytorium RP. Ziemie leżące na wschód od tzw. linii Curzona uważają za swoje. Sowiety zerwały i nie podtrzymują stosunków dyplomatycznych z Rzplitą. Sowiety negują właściwość faktyczną Władz Naczelnych Rzplitej, znajdujących się na emigracji i organów ich w Kraju. Sowiety otwarcie zwalczają wszelkimi sposobami wszystkie czynniki reprezentujące suwerenną Rzplitą".

"Taka postawa sowiecka wobec sprawy polskiej jest w rzeczywistości postawą wrogą wobec tej Rzplitej, której nienaruszalności interesów bronimy. Sowiety są więc z jednej strony potężnym kombatantem naszym w walce z Niemcami, a z drugiej groźnym zaborcą, bijącym zasadniczą naszą niepodległą postawę".

Generał Komorowski postawił wyraźne granice ewentualnej współpracy z wojskami sowieckimi. "Jedynie w walce z Niemcami współdziałamy z Sowietami. Stawiamy Sowietom opór polityczny, polegający na ciągłym i nieustępliwym dokumentowaniu samodzielności wszystkich przejawów życia polskiego zorganizowanego, a więc również zagadnień wojska i wojny. Opór ten ma być zbiorowym przejawem woli Narodu Polskiego w utrzymaniu niepodległego bytu".

Reklama

Ważne było podkreślanie lojalności i podległości wobec legalnego rządu polskiego. "(... ) Aby nasza walka z Niemcami prowadzona we współdziałaniu z Sowietami nie mogła być wygrana przez Sowiety jako atut polityczny dla twierdzenia, że Kraj chce iść na współpracę z nimi, a tym samym godzi się na oderwanie Ziem Wschodnich - konieczne jest jasne i zdecydowane podkreślanie na każdym kroku całkowitego podporządkowania się Kraju oraz AK Rządowi i Naczelnemu Wodzowi, i solidarność wspólnego bez zastrzeżeń stanowiska politycznego".

Podczas spotkania z oddziałami sowieckimi Polacy powinni wygłosić formułkę "Na rozkaz Rządu Rzplitej Polskiej zgłaszam się jako dowódca z propozycją uzgodnienia z wkraczającymi na teren Rzplitej Polskiej siłami zbrojnymi Sowietów współdziałania w operacjach wojennych przeciwko wspólnemu wrogowi". Generał nakazał także, by oświadczyć, że "oddział jest częścią AK i podlega Rządowi Polskiemu, rozkazom Naczelnego Wodza i Dowódcy AK".

"Postawa żołnierzy AK w stosunku do Sowietów musi być pełna godności, wykluczająca służalczość lub nadskakiwanie. Żołnierze AK nie powinni prowadzić rozmów na tematy polityczne z żołnierzami sowieckimi. Rozbieżność zapatrywań i celów polskich i sowieckich jest tak duża, że wszelkie rozmowy są bezcelowe".

Przy próbach wcielania oddziałów AK do wojsk sowieckich lub oddziałów Berlinga dowódca nakazywał bronić się tylko, gdy groziło niszczenie oddziału siłą fizyczną.

"Podkreślam, że walka z Sowietami jest niepożądaną ostatecznością". Dotyczyło to także partyzantki sowieckiej i "band komunistycznych" - PPR i AL.

AS

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza