Głównodowodzący Wojskami Państw Stron Układu Warszawskiego sowiecki marszałek Wiktor Kulikow przybył do Warszawy w celu zbadania nastrojów panujących w ludowej Polsce.

Zdjęcie

Marszałek Związku Sowieckiego Wiktor Kulikow. Zdjęcie z 2000 roku /ALEXANDER ZEMLIANICHENKO / POOL /AFP
Marszałek Związku Sowieckiego Wiktor Kulikow. Zdjęcie z 2000 roku
/ALEXANDER ZEMLIANICHENKO / POOL /AFP

Tymczasem nastroje w Polsce były napięte. Peerelowskie władze musiały zmagać z się z kryzysem politycznym i gospodarczym. W styczniu 1981 roku trudności pogłębiały dwa konflikty. Pierwszy z nich dotyczył sporu o wolne od pracy soboty, drugi związany był rejestracji solidarnościowego związku na Podkarpaciu, gdzie milicja siłą usunęła z budynku ustrzyckiego Urzędu Miasta protestujących rolników.

Komuniści od miesięcy w tajemnicy przed obywatelami prowadzili rozmowy z sowieckimi wojskowymi w sprawie ewentualnej interwencji wojskowej w Polsce. Peerelowska hierarchia gotowa była bowiem na siłową konfrontację z "Solidarnością".

Reklama

29 stycznia 1981 r. Bunt młodej inteligencji

W Łodzi rozpoczął się strajk studentów, który doprowadził do rejestracji Niezależnego Zrzeszenia Studentów. czytaj więcej

13 stycznia 1981 roku do Warszawy przybył sowiecki marszałek Wiktor Kulikow. Dowódca Zjednoczonych Sił Zbrojnych Państw-Stron Układu Warszawskiego spotkał się z ówczesnym pierwszym sekretarzem KC PZPR Stanisławem Kanią, premierem Józefem Pińkowskim i szefem resoru obrony generałem Wojciechem Jaruzelskim.

Jak czytamy w "Kronice komunizmu w Polsce", marszałek Kulikow przekazał peerelowskiej hierarchii, że PZPR powinna sama rozwiązać problemy w kraju i nie spodziewać się "bratniej pomocy" Związku Sowieckiego. 

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza