"Za nieoczekiwane powodzenie naszej beznadziejnej sprawy!" - tak brzmiał toast wzniesiony przez Stefana Kisielewskiego na konwencie założycielskim Ruchu Polityki Realnej.

Zdjęcie

Stefan Kisielewski, współzałożyciel Ruchu Polityki Realnej /Włodzimierz Wasyluk/REPORTER /East News
Stefan Kisielewski, współzałożyciel Ruchu Polityki Realnej
/Włodzimierz Wasyluk/REPORTER /East News

Felietonista wszech czasów w typowy dla siebie lapidarny sposób ujął wyzwania na polskim gruncie, stojące przed ugrupowaniem konserwatywno-liberalnym. Wiedząc już teraz, co w następnych latach wydarzyło się wokół idei, która przyświecała uczestnikom spotkania 14 listopada 1987 r. w Józefowie, przyznać trzeba, że w wypowiedzi Kisiela wybrzmiały też nuty profetyczne.

Stefan Kisielewski, kompozytor z wykształcenia, a w czasach PRL słynący z doskonałego pióra felietonista "Tygodnika Powszechnego, był też zaprzysięgłym wyznawcą wolnego rynku. Utrzymując uporczywie, iż "najdłuższa droga do kapitalizmu prowadzi przez socjalizm", narażał się permanentnie systemowi sprawiedliwości społecznej. Na temat czasów nadchodzących po epoce komunistycznej wypowiadał się z nadzieją, ale i z wątpliwościami, bo założenie, że może powstać "kapitalizm bez kapitału" do realnych nie należało.

Reklama

Oprócz Kisielewskiego wśród założycieli RPR znaleźli się: Janusz Korwin-Mikke, Stanisław Michalkiewicz, Ryszard Czarnecki i Andrzej Sadowski. Ugrupowanie zorganizowane początkowo jako stowarzyszeni, w grudniu 1990 r. przekształciło się w Konserwatywno-Liberalną Partię Unia Polityki Realnej.

Twarzą i ustami UPR stał się na długie lata jej prezes Janusz Korwin-Mikke. UPR dostał się do sejmu w 1991 r., a w trakcie swojej w nim obecności domagał się prywatyzacji i reprywatyzacji (tego akurat bezskutecznie). Korwin-Mikke był też wnioskodawcą uchwały lustracyjnej, której realizacja przez Antoniego Macierewicza przyczyniła się do odwołania rządu Jana Olszewskiego 6 czerwca 1992.

Korwin-Mikke wielokrotnie jeszcze ubiegał się o mandat z wyboru, ale sukcesów w elekcjach parlamentarnych, czy prezydenckich już nie odniósł. Spośród jego powiedzeń z trybuny sejmowej do historii przeszło z pewnością to o rządzie co "rżnie głupa".

Ani jednak tej trafnej w każdych okolicznościach sentencji, ani też kolejnych perturbacji i przeobrażeń organizacyjnych w środowisku RPR-UPR Kisiel już nie dożył. 27 września 1991 r. rozstał się z tym światem, decydując, aby eksperymentu z kapitalizmem bez kapitału dłużej nie obserwować.

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza