W ramach przedsięwziętej przez żołnierzy Kedywu akcji "POL" zlikwidowano barbarzyńskiego komendanta więzienia na Pawiaku SS-Obersturmführera Herberta Junka.

Zdjęcie

Kedyw przekuwał słowa w czyny /East News
Kedyw przekuwał słowa w czyny
/East News

Powzięta przez Armię Krajowa akcja "POL" polegała na nagłym atakowaniu samochodów Gestapo oraz pojazdów o numerach rejestracyjnych zaczynających się od "Ost 47". Pod taką numeracją ukrywały się auta niemieckiej Policji Bezpieczeństwa Sicherheitspolizei. Ataki, polegające na ostrzelaniu lub obrzuceniu granatami niemieckich pojazdów, przeprowadzano przez piesze patrole Kedywu albo zmotoryzowane grupy ruchu oporu.

15 czerwca 1944 roku po godzinie 16. liczący czterech żołnierzy oddział jadąc samochodem natknął się, u zbiegu ulic Czarnieckiego i Krasińskiego w Warszawie, na pojazd z tabliczką rejestracyjną z numerami "Ost 47". Niemieckie auto trafiono dwoma granatami ręcznymi "filipinka". O ile pierwszy z nich wybuchając na masce nie poczynił szkody, to już drugi z nich był skuteczny.

Reklama

Po eksplozjach doszło do strzelaniny. W jej trakcie na miejsce zdarzenia nieoczekiwanie nadjechała ciężarówka z żołnierzami Wehrmachtu. Bojowcy Kedywu obrzucili ciężarówkę granatem, ale z powodu przewagi liczebnej Niemców musieli natychmiast się ewakuować. Udało się to, choć w akcji śmierć poniósł podchorąży Stefan Płotka ps. Mikołaj II.

Kedywowcom udało się jednak zlikwidować dwóch oficerów Gestapo. Jak się później okazało, jednym z nich był znany z brutalności komendant Pawiaka SS-Obersturmführer Herbert Junk.

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza

Więcej na temat:Pawiak | Kedyw