Wyborcza klęska Unii Wolności w 2001 roku doprowadziły do exodusu działaczy ugrupowania. Rozkładowi partii nie zapobiegł jej twórca Tadeusz Mazowiecki, który końcu sam opuścił jej szeregi. "Ja po prostu nie mogę utożsamiać się z polityką obecnego zarządu Unii" - tłumaczył Mazowiecki na łamach "Gazety Wyborczej".

Zdjęcie

Tadeusz Mazowiecki /LUKASZ SZELAG/REPORTER /Reporter
Tadeusz Mazowiecki
/LUKASZ SZELAG/REPORTER /Reporter

Powody odejścia z Unii Wolności Mazowiecki wyłożył w wywiadzie udzielonym "Tygodnikowi Powszechnemu". Jak stwierdził, "bezpośrednim powodem wystąpienia z Unii był fakt, że w regionie warmińsko-mazurskim członkowie UW kandydowali z list SLD i potem weszli do wspólnego z Samoobroną zarządu województwa".

Założyciel partii przyznał jednocześnie, że "różnice narastały od lat" i były to "różnice światopoglądowe".

Mazowiecki zauważał gorzko, że "współczynnik chrześcijański coraz bardziej malał w Unii, w jej kierownictwie". Efektem tego było porzucenie przez Unię międzynarodówki chadeckiej na rzecz liberałów. To nie podobało się byłemu premierowi.

Reklama

Jak możemy przeczytać w książce Andrzeja Brzezieckiego "Tadeusz Mazowiecki. Biografia naszego premiera", polityk był "rozczarowany Władysławem Frasyniukiem", ówczesnym szefem Unii, którego uważał za swojego "wychowanka politycznego".

"Dla Tadeusza to był bolesny moment. Próbował zatrzymać proces odchodzenia ludzi z Unii, ale bezskutecznie. Musiał patrzeć, jak rozpada się jego partia" - komentował w biografii Mazowieckiego jego przyjaciel Aleksander Hall.

(arwr)

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza