Minister spraw zagranicznych III Rzeszy Joachim von Ribbentrop w czasie rozmowy z ambasadorem Józefem Lipskim przedstawił niemieckie żądania wobec Polski.

Zdjęcie

Minister Joachim von Ribbentrop (drugi z lewej) w towarzystwie ambasadora Polski w Niemczech Józefa Lipskiego (pierwszy z lewej). Kraków, 1935 rok /Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego
Minister Joachim von Ribbentrop (drugi z lewej) w towarzystwie ambasadora Polski w Niemczech Józefa Lipskiego (pierwszy z lewej). Kraków, 1935 rok
/Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego

Niecałe rok przed niemiecką agresją na Polskę, 24 października 1938 roku minister spraw zagranicznych III Rzeszy Joachim von Ribbentrop spotkał się z polskim ambasadorem Józefem Lipskim. Berlin zaproponował wówczas Warszawie pójście na kompromis w konfliktowych sprawach.

Ribbentrop zaproponował, by "uporządkować wszystkie istniejące między Niemcami a Polską punkty sporne".

Reklama

Polska miałaby wyrazić zgodę na przyłączenie - faktycznie rządzonego wówczas przez Niemców - Gdańska do III Rzeszy oraz zgodzić się na wybudowanie przez pomorze eksterytorialnej autostrady, łączącej Niemcy z Prusami Wschodnimi.

Dodatkowo, Niemcy proponowali Polsce przystąpienie do antysowieckiego paktu antykominternowskiego. W dalszej perspektywie oznaczałoby to zapewne udział u boku Niemiec w wojnie przeciwko wrogiemu II Rzeczpospolitej Związkowi Sowieckiemu.

Niemiecki minister spraw zagranicznych w zamian proponował Polsce eksterytorialną autostradę, linię kolejową i port w Gdańsku, oraz przedłużenia paktu o nieagresji o 25 lat.

Kierowany przez Józefa Becka polskie resort spraw zagranicznych odrzucił niemiecką propozycję i postanowił poszukać sojuszników na zachodzie Europy. Natomiast Niemcy, ze względu na polską odmowę, w następnych miesiącach zaczęły szukać kontaktu z Moskwą. W efekcie doprowadziło to do zawarcia paktu Ribbentrop-Mołotow i rozbioru II Rzeczpospolitej przez Niemcy i Związek Sowiecki przy faktycznym przyzwoleniu "sojuszniczych" Francji i Wielkiej Brytanii.

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza