Peerelowskie władze zdecydowały się wycofać z konkursu nominowany do Oscara film Andrzeja Wajdy "Człowiek z żelaza".

Zdjęcie

Andrzej Wajda: Zdjęcie z 1982 roku /AFP
Andrzej Wajda: Zdjęcie z 1982 roku
/AFP

Komuniści od początku nieprzychylnie patrzyli na "Człowieka z żelaza" i to nie tylko z powodu epizodycznych ról opozycjonistów Anny Walentynowicz, Lecha Wałęsy, Jerzego Borowczaka, Zbigniewa Lisa i Tadeusza Fiszbacha. Film miał bowiem mocno antykomunistyczny wydźwięk i opowiadał o narodzinach "Solidarności".

"Człowiek z żelaza" najprawdopodobniej nie trafiłby do polskich kin, ale sukces obrazu Wajdy na festiwalu w Cannes w maju 1981 roku, gdzie film uhonorowano Złotą Palmą, niejako zmusił komunistów do zgody na jego rozpowszechnianie.

Reklama

Film zniknął jednak z kin zaraz po wprowadzeniu stanu wojennego.

Gdy Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej nominowała niewygodny dla komunistów obraz do Oscara dla najlepszego filmu obcojęzycznego, peerelowskie władze zrobiły wszystko, by dzieło Wajdy przypadkiem nie zdobyło tej prestiżowej nagrody.

Tłumacząc się "zaostrzeniem kampanii antypolskiej w USA", państwowe przedsiębiorstwo "Film Polski" wycofało "Człowieka z żelaza" z konkursu. O decyzji poinformowano 27 lutego 1982 roku.

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza