Danuta Siedzikówna była sanitariuszką w 1 szwadronie 5 Wileńskiej Brygady AK, działającym na Pomorzu. Do 5 Wileńskiej Brygady AK mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” trafiła, gdy po aresztowaniu w 1945 roku przez NKWD, konwój w którym ją wieziono, został rozbity przez oddział AK. Ukrywała się w nadleśnictwie Miłomłyn.

Zdjęcie

Danuta Siedzikówna „Inka” (pierwsza z lewej) i 4 Szwadron 5 Brygady AK mjr "Łupaszki" /Agencja FORUM
Danuta Siedzikówna „Inka” (pierwsza z lewej) i 4 Szwadron 5 Brygady AK mjr "Łupaszki"
/Agencja FORUM

IPN prawdopodobnie odnalazł miejsce spoczynku "Inki" - legendarnej łączniczki majora Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki". Danutę Siedzikównę zakatowali komunistyczni oprawcy i wraz z podporucznikiem Feliksem Selmanowiczem ''Zagończykiem" pogrzebali w bezimiennej mogile. czytaj więcej

Wiosną 1946 roku ponownie podjęła służbę jako sanitariuszka w oddziale "Łupaszki". Na rozkaz dowódcy szwadronu ppor. Olgierda Christy "Leszka" pojechała do Gdańska po materiały opatrunkowe. Została aresztowana w zdekonspirowanym lokalu kontaktowym 20 lipca 1946 r. i umieszczona w osobnej celi w pawilonie dla więźniów politycznych w więzieniu w Gdańsku.

"Inkę" oskarżono o udział w zastrzeleniu funkcjonariuszy UB i MO podczas starcia koło miejscowości Podjazy z oddziałem "Łupaszki". Po 13 dniach śledztwa i "procesu sądowego" Wojskowy Sąd Rejonowy w Gdańsku z przewodniczącym składu sędziowskiego majorem Adamem Gajewskim skazał ją 3 sierpnia na śmierć.

Reklama

Była to zemsta UB, bowiem od dłuższego czasu mimo usilnych starań nie udawało im się rozbić oddziałów mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki". "Inka" nie wystąpiła z prośbą o ułaskawienie. Pismo w jej imieniu wystosował obrońca z urzędu Jan Chmielowski, jednak prezydent Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski.

Zdjęcie

Danuta Siedzikówna „Inka” /IPN
Danuta Siedzikówna „Inka”
/IPN

W grypsie przekazanym przez strażniczkę do sióstr Mikołajewskich z Gdańska, krótko przed śmiercią, "Inka" napisała: "Jest mi smutno, że muszę umierać. Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba".

28 sierpnia 1946 r., o godz. 6.15 w Gdańsku, w więzieniu przy ul. Kurkowej 12 odbyła się egzekucja "Inki" i oficera wileńskiej AK ppor. Feliksa Selmanowicza ps. "Zagończyk".

Przed śmiercią "Inka" krzyknęła "Niech żyje Polska".

Pluton egzekucyjny składał się z 10 żołnierzy KBW. Strzały oddane z odległości trzech metrów tylko drasnęły dziewczynę i zraniły "Zagończyka". Zostali zabici strzałem w głowę przez dowódcę plutonu egzekucyjnego ppor. Franciszka Sawickiego.

Miejsce ich pochowania nie jest znane.

AS

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza