Opublikowany przez amerykańskiego pułkownika Henry'ego Szymanskiego raport na temat sowieckich morderstw polskich oficerów został pospiesznie upchnięty w najciemniejszym kącie archiwum. Alianci nie chcieli drażnić Józefa Stalina i woleli ukryć fakt zbrodni w Katyniu.

Zdjęcie

Masowy grób w Katyniu / 	UPPA/Photoshot    /PAP/EPA
Masowy grób w Katyniu
/ UPPA/Photoshot /PAP/EPA

Pułkownik Henry Szymanski był amerykańskim oficerem łącznikowym przy dowódcy Armii Polskiej na Wschodzie. To między innymi on, oraz pułkownik John Van Vliet, alarmowali amerykańskie dowództwo o zbrodni dokonanej przez Sowietów na polskich oficerach w Katyniu.

75 lat temu NKWD rozpoczęło likwidację obozów dla polskich oficerów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie. Na mocy decyzji władz ZSRS wymordowano też obywateli polskich uwięzionych na zajętych przez Sowietów terenach RP. W wyniku Zbrodni Katyńskiej śmierć poniosło ok. 22 tys. osób. W sprawie... czytaj więcej

Pułkownik Szymanski opublikował swój raport 30 kwietnia 1943 roku, a dokument przekazał szefowi wywiadu amerykańskiej armii generałowi George'owi Strongowi.

Reklama

Efekt?

Kilka miesięcy później amerykański Departament Wojny zarzucił pułkownikowi "stronniczość na rzecz grupy polskiej o nastawieniu antysowieckim", a raport trafił w najciemniejsze miejsce archiwum.

Uporczywość Szymanskiego w dążeniu do ujawnienia prawdy o Katyniu doprowadziła też do zahamowania jego kariery.

Fakt sowieckiej zbrodni ukrywał też prezydent Franklin Delano Roosevelt, który - mając wiedzę o winnych morderstw polskich oficerów - przekonywał, że "to wszystko niemiecka propaganda i spisek. Jestem absolutnie przekonany, że Rosjanie tego nie zrobili".

Wtórował mu brytyjski sojusznik Winston Churchill, który strofował ministrów słowami, że "żaden z nas nie może powiedzieć o tym ani słowa".

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza

Więcej na temat:Katyń