Strajk w Hucie im. Lenina trwał już od 26 kwietnia. Dyrekcja kombinatu uważała protest za nielegalny.

Zdjęcie

4 maja 1988 r. - wiec protestujących robotników w Hucie im. Lenina. Następnej nocy ZOMO brutalnie rozbiło strajk /Andrzej Stawiarski /Agencja FORUM
4 maja 1988 r. - wiec protestujących robotników w Hucie im. Lenina. Następnej nocy ZOMO brutalnie rozbiło strajk
/Andrzej Stawiarski /Agencja FORUM

Mediacji pomiędzy Komitetem Strajkowym a dyrektorem naczelnym HiL Eugeniuszem Pustówką podjęła się - występując z upoważnienia Sekretarza Generalnego Episkopatu Polski oraz kard. Franciszka Macharskiego - komisja ekspertów w składzie: Halina Bortnowska, Jan Olszewski i prof. Andrzej Stelmachowski. Wspólnie z Komitetem Strajkowym KM Hil uzgodniono, by kwestia wzrostu płac dla pracowników oświaty, służby zdrowia, podwyżek rent i emerytur oraz zasad indeksacji płac trafiła do Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu.

Wieczorem 4 maja, Andrzej Szewczuwianiec - przewodniczący Komitetu Strajkowego i Andrzej Stelmachowski ustalili z dyr. Pustówką, że pertraktacje zostaną wznowione następnego dnia o godz. 8.00 w świetlicy budynku administracji Walcowni Drobnej.

Reklama

O godz. 1 w nocy pracownicy huty zauważyli koncentrację sił milicyjnych w okolicach bram. Jednak mając w perspektywie zapowiedź rozmów z dyrekcją, Komitet Strajkowy nie wziął pod uwagę możliwości interwencji.

Tymczasem ok. godz. 2.00 rozpoczął się szturm. Oddziały ZOMO uzbrojone w pałki, hełmy, tarcze i pistolety wtargnęły do Walcowni Zgniatacz, gdzie mieściła się siedziba Komitetu Strajkowego, bijąc i wyłapując strajkujących. Do uciekających strzelano petardami. Na Walcowni Karoseryjnej wyważono bramę i siekierami zdemolowano pomieszczenia.

W trakcie pacyfikacji zatrzymano 10 członków Komitetu Strajkowego KM HiL, wśród których znaleźli się: Bogusław Atłasiński, Stanisław Biel, Marek Domagała, Kazimierz Fugiel, Mieczysław Gil, Władysław Kielian, Lesław Mazurkiewicz, Maciej Mach, Bogdan Wróbel i Krzysztof Wróbel.

26 kwietnia 1988 r. Czerwone światło na Walcowni Zgniatacz

Strajk w Kombinacie Metalurgicznym Huty im. Lenina w Nowej Hucie rozpoczął o godz. 9 Andrzej Szewczuwianiec włączając czerwone światło na Walcowni Zgniatacz. Wkrótce stanęły Walcownia Drobna i Drutu, Walcownia Blach Karoseryjnych, Walcownia Rur Zgrzewanych oraz Zakład Mechaniczno-Odlewniczy, a... czytaj więcej

Równocześnie przeprowadzono rewizje w domach przywódców protestu i osób wspierających strajk. W sumie w związku ze strajkiem zatrzymano 79 osób, w tym 36 w momencie jego rozbijania.

Prokurator wojewódzki w Krakowie został powiadomiony przez dyrekcję HiL, że na terenie przedsiębiorstwa "doszło do przestojów produkcyjnych w zróżnicowanym charakterze i czasie trwania, w wyniku czego Kombinat poniósł stratę produkcyjną o wartości 6.670 mln zł".

Mimo pacyfikacji nie przystąpiła do pracy ranna zmiany, a pozostający na wolności członkowie Komitetu Strajkowego KM HiL wydali komunikat wzywający do kontynuowania protestu. Ogłoszono strajk absencyjny, który miał zastąpić czynną formę protestu.

Tajna Komisja Robotnicza Hutników ogłosiła oświadczenie, w którym zwracano się do "pracowników Kombinatu o wywieranie wszelkimi sposobami nacisków na kierownictwo zakładu oraz władze państwowe" w celu zwolnienia aresztowanych, zaprzestania wszelkich represji wobec strajkujących oraz ukarania winnych użycia siły.

W Duszpasterstwie Hutników przy parafii pw. Matki Bożej Częstochowskiej na os. Szklane Domy, przy pomocy finansowej Komisji Interwencji i Praworządności NSZZ "Solidarność", prowadzono akcję wyrównywania strat finansowych poniesionych przez hutników w wyniku strajku - wypłacano potrącone dniówki, utracone premie itp. świadczenia.

Rzecznik rządu PRL Jerzy Urban podczas konferencji prasowej stwierdził, że interwencja ZOMO w HiL była konieczna, ale nie była ona "żadnym wzorem ani sposobem rozwiązywania polskich problemów".

AS

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza