Na trzy lata więzienia skazany został Janusz Szpotański, autor satyryk kpiących z peerelowskiej rzeczywistości. Zdaniem komunistycznego wymiaru sprawiedliwości "szkodził interesom państwa".

Zdjęcie

Janusz Szpotański /Agencja Gazeta
Janusz Szpotański
/Agencja Gazeta

Najsłynniejsze dzieło, satyryczną "operę" zatytułowaną "Cisi i gęgacze, czyli Bal u Prezydenta", Janusz Szpotański napisał w 1964 roku. Wyśmiewał w nim i demaskował peerelowską rzeczywistość, a Władysława Gomułkę określał mianem "gnoma". Jak wspominał, "Cichych..." napisał "przez przypadek".

Reżimowa "sprawiedliwość" dopadła Szpotańskiego w styczniu 1967 roku, kiedy to satyryk został aresztowany. W więzieniu spędził trzynaście miesięcy.

Reklama

6 lutego 1968 roku warszawski Sąd Wojewódzki skazał Szpotańskiego, bronionego przez Władysława Siłę-Nowickiego i Jana Olszewskiego, na trzy lata więzienia. Uznano, że satyryk winny był "sporządzania i przekazywania w celu rozpowszechniania opracowań szkodliwych dla interesów państwa". Proces odbywał się przy drzwiach zamkniętych.

Stefan Kisielewski wyraził swoje oburzenie skazaniem Szpotańskiego podczas walnego zebrania Oddziału Warszawskiego Związku Literatów Polskich. O wyroku mówił jako o "przerażającym precedensie"                            

"Opowiadanie kawałów politycznych jest w Polsce tak modne, że przypuszczam, że skoro Szpotański otrzymał 3 lata, to tak jak tu nas 400 osób, to jest 1200 lat więzienia. Po takim procesie mogą przyjść inne" - mówił.            

Inaczej o Szpotańskim i procesie wypowiadał się Władysław Gomułka, który podczas partyjnego spotkania w Sali Kongresowej określił skazanego słowami "człowieka tkwiącego w zgniliźnie rynsztoku, człowieka o moralności alfonsa", a , "Cichych..." jako "reakcyjny utwór, ziejący sadystycznym jadem nienawiści do naszej partii (..) zawierający pornograficzne obrzydliwości".

W więzieniu Szpotański spędził 2 lata i 9 miesięcy.

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza

Więcej na temat:Janusz Szpotański