"Polecam niezwłocznie i energicznie przystąpić do walki z pornografią, przedsiębiorąc właściwe i stanowcze środki w celu niedopuszczenia do sprowadzania, wytwarzania bądź rozpowszechniania druków, wizerunków lub innych przedmiotów pornograficznych" – można było przeczytać w podpisanym przez ministra spraw wewnętrznych Felicjana Sławoja-Składkowskiego okólniku.

Zdjęcie

"Sprawa mająca doniosłe znaczenie dla zdrowia i tężyzny moralnej narodu" /Getty Images
"Sprawa mająca doniosłe znaczenie dla zdrowia i tężyzny moralnej narodu"
/Getty Images

O tym, jak w przedwojennej Polsce wyglądał rynek pornograficzny, pisał w książce "Epoka hipokryzji. Seks i erotyka w przedwojennej Polsce" Kamil Janicki.

"Seks jest wszędzie. Jest w gazetach, w radiu, w reklamach i w kinie. (...) W drugiej Rzeczpospolitej trwa rewolucja seksualna. Kraj nieskazitelnych dżentelmenów, pełnych gracji dam i bohaterów, którzy wywalczyli niepodległość - był jednocześnie niekwestionowaną ojczyzną seksualnego wyzwolenia" - można przeczytać.

Reklama

Erotyka publikowana była m.in. w czasopismach o tak nie budzących wątpliwości tytułach, jak "Amorek" czy "Nowy Dekameron". Kwitł też czarny rynek zakazanej pornografii.

Poznańska afera pedofilska, która wstrząsnęła II Rzeczpospolitą

W tę aferę zamieszani byli szanowani obywatele Poznania. W rzeczywistości brali udział w szajce pedofilskiej, której macki sięgały wysoko. Czy zostali surowo ukarani? czytaj więcej

Z tego powodu rząd postanowił przedsięwziąć zdecydowane kroki mające na celu ukrócenie "bezeceństw" i podjąć zwalczanie "degeneracji moralnej i fizycznej narodu". Temu miał służyć cytowany już wyżej okólnik o zwalczaniu pornografii z 9 czerwca 1936 roku.

Za pornografię uważano "pisma, druki, wizerunki lub inne przedmioty, które - biorąc pod uwagę przeciętne przeświadczenie ogółu - oczywiście obrażają poczucie wstydu i przyzwoitości".

Przestępstwem było nie tylko tworzenie treści pornograficznych, ale też ich rozpowszechnianie i udostępnianie. "Polecam również zwrócić baczną uwagę na wszelkiego rodzaju ogłoszenia (zwykle dość zręcznie zamaskowane) mające na celu ułatwianie rozpowszechniania pornografii" - pisała minister Sławoj-Składkowski.

Okólnik kończył się apelem o ściganie przestępców łamiących przepisy o zwalczaniu pornografii, która to była "sprawą mająca doniosłe znaczenie dla zdrowia i tężyzny moralnej narodu".

AW

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza

Więcej na temat:Pornografia | II Rzeczpospolita