Urządzony bez zgody dowództwa powstania wielkopolskiego rajd lotniczy zakończył się zbombardowaniem lotniska we Frankfurcie. Akcja sierżanta Wiktora Pniewskiego odebrała Niemcom ochotę do atakowania Poznania z powietrza.

Zdjęcie

Samoloty zdobyte w Poznaniu przez powstańców wielkopolskich/Źródło: Archiwum Państwowe w Poznaniu /INTERIA.PL
Samoloty zdobyte w Poznaniu przez powstańców wielkopolskich/Źródło: Archiwum Państwowe w Poznaniu
/INTERIA.PL

Sprowokowane przez niedawnych zaborców powstanie wielkopolskie wybuchło 27 grudnia 1918 r. Po wiwatujących poprzedniego dnia Polakach, cieszących z przyjazdu do Poznania Ignacego Jana Paderewskiego, na ulice miasta wyszli Niemcy. Ich parada zamieniła się w zamieszki, w trakcie których zaatakowane zostały budynki polskich organizacji i instytucji. Niemcy zrywali z ulic polskie flagi. Padły też strzały - m.in. w okna hotelu Bazar, w którym zatrzymał się Paderewski.

Oddziały Polskiej Organizacji Wojskowej chwyciły za broń. Miasto i niemal cała dotychczasowa Prowincja Poznańska znalazły się w polskich rękach. Niemcy zachowali tylko lotnisko na Ławicy. Podjęte z niemiecką radą żołnierską negocjacje zakończyły się niepowodzeniem.

Reklama

6 stycznia 1919 r. Powstańcy wielkopolscy zdobywają lotnisko Poznań-Ławica

We wsi Ławica pod Poznaniem znajdowało się niemieckie lotnisko wojskowe Die Fliegerstation Posen-Lawitz, gdzie stacjonował Flieger Ersatz Abteilung Nr 4 (Zapasowy Oddział Lotniczy nr 4) liczący 200 żołnierzy. Był to jednocześnie ostatni niemiecki punkt oporu. czytaj więcej

6 stycznia 1919 r. nad ranem powstańcy przypuścili szturm, zdobywając po dwudziestu minutach lotnisko i stacjonujące na nim samoloty.

W odwecie niemieckie eskadry z Frankfurtu przez następne dwa dni nadlatywały nad Poznań i Ławicę, dokonując bombardowań.

9 stycznia sierżant Wiktor Pniewski, wraz z pięcioma innymi lotnikami, wyprawił się nad Frankfurt. Po ponad godzinie lotu zdobyte na Niemcach samoloty LVG.CV, pomalowane już w polskie barwy, dotarły nad cel. Na niemieckie lotnisko piloci ręcznie zrzucili 36 bomb, zapalając hangar i samolot. Po akcji bez szwanku wrócili na Ławicę.

Sierżant Pniewski musiał się tłumaczyć przed dowództwem powstania, bo na swoją akcję nie miał zgody. Wyjaśnienia przyjęto, a niebawem Pniewski, dotychczasowy szef Stacji Ławica, został dowódcą 1. Lotniczej Eskadry Wielkopolskiej.

Akcja na Frankfurtem odniosła skutek - niemieckie naloty na Poznań już się nie powtórzyły.

NH

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza