Wspomnienia ze stanu wojennego

Zdjęcie

Stan wojenny. Kontrola drogowa /Chris Niedenthal /Agencja FORUM
Stan wojenny. Kontrola drogowa
/Chris Niedenthal /Agencja FORUM

Siostra urodziła bliźniaki i na mnie padło być ojcem chrzestnym. Były pierwsze dni grudnia , zima lekka jak na moje przyzwyczajenia. Siostra mieszkała w Rybniku a ja w Mysłowicach. Chrzciny miały sie odbyć w niedzielę 13 grudnia. W sobotę wypucowałem moją "Syrenkę", spakowałem co mama przygotowała, żeby rano bez zwłoki ruszyć w drogę. Obudziłem się wczesnym rankiem w niedzielę. Włączyłem radio i - komunikat o stanie wojennym. A co mnie to obchodziło. Mama radziła nie jechać. Tata mówił: Synu masz swój rozum. Sąsiedzi wystraszeni tez odradzali jechać, ale ja miałem to gdzieś.

W wojsku byłem, wojsko lubiłem i żołnierzy sie nie bałem - tacy sami jak ja dwa lata temu. Najwyżej dostaną cos z maminych zapasów, albo polejem tatową nalewkę. Wyjechałem przed 7 godziną. Dojechałem do Mysłowic i nigdzie nie strzelali. Nikt mnie nie zatrzymywał. Chrzciny w kościele. Dzieciaki wiozłem moja Syrenką do kościoła jakieś 1000 m. W kościele jedynie ksiądz wydawał mi się trochę przestraszony. Może wierni żarliwiej się modlili. A może mi sie zdawało. Ksiądz dzieciaki ochrzcił, co było do zjedzenia i wypicia to w miarę... no i wczesnym wieczorkiem do Rybnika wracałem. Pogoda się popsuła. Pokurzyło śniegiem, ale wojny, ani wojska nie widziałem. Tak wyglądał mój pierwszy dzień stanu wojennego.

Stefan

Reklama