Jadąc boczną drogą, wśród mazowieckich łąk, w pewnym momencie wzrok mój przykuł niewielki postument z krzyżem. Na tablicy widniał napis: Narodowe Siły Zbrojne. Żołnierzom oddziału 'Orła' poległych w walkach z sowieckim okupantem".

Zdjęcie

Oddział partyzancki NSZ por. Zygmunta Jezierskiego „Orła” (dowódca stoi w górnym rzędzie, drugi od lewej). Okolice Mrozów, maj 1948 r. /Archiwum Tomasza Szczerbickiego
Oddział partyzancki NSZ por. Zygmunta Jezierskiego „Orła” (dowódca stoi w górnym rzędzie, drugi od lewej). Okolice Mrozów, maj 1948 r.
/Archiwum Tomasza Szczerbickiego

Niesamowite. Mimo upływu 65 lat, w tym 45 lat PRL-owskiego szaleńczego "opluwania" żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, ludzie nadal pamiętają swoich bohaterów. Postawili im pomnik, dbają o niego i palą znicze swoim kolegom, ojcom i dziadkom, którzy walczyli o Wolną Polskę. 

Historia konspiracyjnych formacji wojskowych związanych ze Stronnictwem Narodowym (SN), Obozem Narodowo-Radykalnym (ONR) i pokrewnymi ideowo organizacjami politycznymi jest mało znana i bardzo zagmatwana. Trudno połapać się w całej masie organizacji politycznych, grup, oddziałów oraz ich struktur dowodzenia i zależności oraz chwilowych czy dłuższych czasowo konsolidacji czy rozłamów. Stan ten spowodowany był dużym wewnętrznym zróżnicowaniem wśród członków zarządów tych organizacji i częstymi rozłamami pragmatyczno-ideologicznymi.

Reklama

Rembertów: Uwolnienie jeńców z obozu NKWD. Historia według Jacka Kaczmarskiego

Jacek Kaczmarski to artysta bardzo ważny dla mnie, jak zapewne również dla wielu z pokolenia 40-50-latków. To właśnie jego piosenki zaraziły mnie trwale miłością do historii. czytaj więcej

Historia ta jest jednak bardzo ważna, gdyż oddziały wojskowe stronnictw narodowych, w czasie okupacji niemieckiej, skupiły ponad 80 tys. żołnierzy. Była to druga co do wielkości, po Armii Krajowej, konspiracyjna armia.      

Po wojnie, w PRL-u pisanie czy mówienie prawdy o grupach politycznych i wojskowych związanych z narodowcami było wręcz przestępstwem. Spowodowało to stan dużej pustki informacyjnej o źródłach inicjatyw, organizacji, funkcjonowaniu i motywach działania.

Dziś wielu osobom, nawet interesującym się historią, ciężko jest powiedzieć więcej szczegółów o czołowych organizacja wojskowych narodowców, takich jak: Związek Jaszczurczy (ZJ), Narodowa Organizacja Wojskowa (NOW), Narodowe Siły Zbrojne (NSZ), czy powojenne Narodowe Zjednoczenie Wojskowe (NZW).

Formacje Wojskowe Narodowców

Jesienią 1939 roku, kilku działaczy tzw. "Grupy Szańca", czyli przedwojennego Obozu Narodowo-Radykalnego, utworzyło organizację wojskową "Związek Jaszczurczy". Swą nazwą formacja ta nawiązywała do XIV-wiecznej, tajnej organizacji szlachty polskiej założonej w celu walki z Krzyżakami. Co ciekawe w latach 1939 - 1942 organizacja ta miała bardzo dobrze rozwinięty pion wywiadu, sięgający nawet sztabów w Berlinie. Z informacji dostarczanych przez "Związek Jaszczurczy" korzystała Armia Krajowa, której wywiad był o wiele słabszy.   

W tym samym czasie czołowi przywódcy Stronnictwa Narodowego (SN) stworzyli własną organizację wojskową, która po kilku zmianach nazwy pozostała przy nazwie: Narodowa Organizacja Wojskowa (NOW). W połowie 1942 roku część oddziałów NOW połączyła się z Armią Krajową. Pozostał część była przeciwna scaleniu z AK i poszukiwała innej drogi walki. 

20 września 1942 roku z połączenia ZJ i secesjonistów z NOW oraz kilkunastu mniejszych organizacji o charakterze narodowym powstały Narodowe Siły Zbrojne (NSZ).

Od 1943 roku prowadzone były pertraktacje na temat połączenia Narodowych Sił Zbrojnych z Armią Krajową. W marcu 1944 roku działania te zakończyły się częściowym sukcesem i scaleniem części oddziałów NSZ z AK. Dość duża część oddziałów NSZ, która nie zdecydowała się na wcielenie do AK, pozostała przy starej nazwie i podwładności organizacyjnej.

W literaturze historycznej, opisującej konspiracyjne oddziały wojskowe z lat 1942 - 1945 spotkać można wiele nazw związanych z procesem scalenia z AK, czy z jego odmową, np.: NOW-AK, NSZ-AK, czy rozłamową NSZ-ZJ.  

Na przełomie 1944 i 1945 roku powstała nowa organizacja wojskowa: Narodowe Zjednoczenie Wojskowe (NZW). W jej skład weszły odziały NOW i NSZ scalone z AK, oddziały NSZ, które nie scaliły się z AK oraz niektóre odziały Armii Krajowej, które po oficjalnym rozwiązaniu tej formacji, w styczniu 1945 roku, nie zdecydowały się na złożenie broni.

Oddział porucznika "Podkowy": Uciekali 1000 km do wolności. Amerykanie wydali ich komunistom

21 czerwca 1945 roku z centrum Polski, ze Zwierzyńca pod Szczebrzeszynem, wyruszyła niezwykła wyprawa. Zdobytą na komunistach ciężarówką odjechali na zachód polscy partyzanci dowodzeni przez por. Tadeusza Kuncewicza ps. Podkowa. Trasa miała zakończyć się w amerykańskiej strefie okupacyjnej... czytaj więcej

NZW podlegał politycznie Stronnictwu Narodowemu. W niektórych okręgach próbowano, dla tej samej formacji, używać również nazwy: Narodowy Związek Zbrojny (NZZ), ale to określenie nie przyjęło się. Proste wyjaśnienie motywacji używania różnych nazw przez oddziały wojskowe jest trudnym zadaniem. Faktem jest, pomimo że NSZ został formalnie scalony z NZW w 1946 roku, do początku lat 50 niektóre oddziały partyzanckie nadal posługiwały się nazwą NSZ.

Podobna sytuacja dotyczyła również Armii Krajowej, która formalnie została rozwiązana w styczniu 1945 roku. Część jej oddziałów, kontynuująca walkę zbrojną z nowym sowieckim okupantem, przyjęła inne nazwy, np.: Wolność i Niezawisłość (WIN), Armia Krajowa Obywatelska (AKO). Spora część jednak pozostawał przy starej nazwie - Armia Krajowa (AK).     

W połowie 1945 roku NZW liczyło ok. 30.000 członków, w tym ok. 7000 w oddziałach partyzanckich. Dowództwo starało się utrzymać żołnierzy w dużej karności, co przeważnie udawało się, choć niekiedy było ciężkie do zrealizowania i wymuszało wiele trudnych decyzji. Był to trudny czas, w którym słabe jednostki łatwo ulegały demoralizacji, a jak mawiali starzy partyzanci - granica pomiędzy partyzantem a bandytą jest wyraźna, ale bardzo cienka. 

Największą bolączką partyzanckich oddziałów NZW był brak wyszkolonej kadry dowódczej. Starano się pozyskiwać podoficerów i oficerów zawodowych sprzed 1939 roku oraz doświadczonych byłych żołnierzy Armii Krajowej, oferując im szybkie i wysokie awanse.

Na początku 1947 roku, wobec coraz większego terroru ze strony komunistów i spadku nadziei na wybuch III wojny światowej, część żołnierzy NZW ujawniła się, po uchwaleniu przez sejm amnestii. Reszta struktur terenowych, która nie uwierzyła w dobrą wolę komunistów i ich przebaczenie win, pozostawała w konspiracji. Oddziały partyzanckie NZW działały na Mazowszu i Podlasiu do lat 1952 - 1954. Najdłużej działała Komenda Powiatowa NZW Bielsk Podlaski, która ujawniła się w Warszawie dopiero jesienią 1956 roku.

Mrozy i okolice

Już na przełomie 1939 i 1940 roku mrozowskie koło Stronnictwa Narodowego rozpoczęło działalność konspiracyjną. Jako pierwszy stworzono oddział zbrojny Narodowej Organizacji Wojskowej, przekształcony później w Narodowe Siły Zbrojne. Dowódcą tych formacji był Marian Gadomski "Niedźwiadek".

Z myślą o młodzieży stworzono konspiracyjne harcerstwo - "Hufce Polskie". Jednym z członków tych hufców był nastoletni wówczas Zygmunt Jezierski "Orzeł". Czas wojny spowodował jednak, że młodzi ludzie bardzo szybko dojrzewali.   

Kapelanem żołnierzy i harcerzy został proboszcz parafii Mrozy, ksiądz Kazimierz Fertak. Kapłan oddany całym sercem i duszą sprawie walki o wolność. W 1948 roku podzielił los swoich podopiecznych, został skazany na 15 lat więzienia.

26 lipca 1944 roku do Mrozów (miejscowości znajdującej się ok. 50 km na wschód od Warszawy) wkroczyły wojska sowieckie. Pozorne wyzwolenie okazało się kolejną okupacją, równie koszmarną, niebezpieczną i krwawą. Po wybuchu Powstania Warszawskiego duże nagromadzenie wojsk sowieckich, w tym rejonie, uniemożliwiło partyzantom z okolic Mrozów przedostanie się do Warszawy.

Sytuacja stawała się trudna i niejasna. Jesienią 1945 roku część żołnierzy mrozowskiego NSZ postanowiła ujawnić się. Dobrze wiedzieli co grozi im po przyznaniu się do przynależności organizacyjnej, dlatego za zgodą Komendanta Obwodu Armii Krajowej "Kamień", kpt. Tadeusza Kalinowskiego ps. "Bicz", ujawnili się jako żołnierze IV Ośrodka AK w Mrozach. W tej grupie był również Zygmunt Jezierski "Orzeł".

Niedługo dane im było cieszyć się wolnością, już po kilku miesiącach musieli wrócić do konspiracji. Pozorna "Amnestia" była dla komunistów było tylko sposobem na zlokalizowanie konspiratorów. Po kilku miesiącach rozpoczęły się masowe aresztowania ujawnionych żołnierzy. Kiedy wyszło to na jaw lasy znowu zapełniły się partyzantami. Młodzi ludzie woleli to rozwiązanie od Syberii, kuli w tył głowy, czy w najlepszym wypadku długoletniego wiezienia.  W latach 1945 - 1947 Zygmunt Jezierski był członkiem oddziału "Akcji Specjalnej" w Mrozach.   

Oddział "Orła" Zygmunta Jezierskiego

W lutym 1947 roku komunistyczny sejm ogłosił kolejną amnestię. Deklarowane hasła i zapewnienia nie miały jednak nic wspólnego z prawdą. Wobec wzmagającego się terroru i represji, w stosunku do ujawnionych żołnierzy, jesienią 1947 roku główny dowódca tego rejonu, Marian Gadomski "Niedźwiadek", zorganizował oddział partyzancki NSZ pod dowództwem por. Zygmunta Jezierskiego ps. "Orzeł".

Oddział "Orła" liczył 14 żołnierzy, pochodzących z Mrozów i Warszawy. Działał na terenie powiatów: Mińsk Mazowiecki, Węgrów, Garwolin, Siedlce, Sokołów Podlaski, Łuków. Od listopada 1947 do czerwca 1948 roku przeprowadził ogółem 22 akcje zbrojne i odwetowe, dając się we znaki miejscowym władzom komunistycznym, m.in. 1 kwietnia 1948 roku, koło miejscowości Trzebucza, dokonał odbicia 4 żołnierzy podziemia przewożonych do Warszawy.    

3 czerwca 1948 roku w miejscowości Grodzisk oddział "Orła" został zaskoczony przez grupę operacyjną Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego (KBW) i Urzędu Bezpieczeństwa (UB). W tej ostatniej bitwie 10 żołnierzy "Orła", przez kilka godzin, dzielnie stawiało czoła siedmiokrotnie liczebniejszemu przeciwnikowi. Na polu walki w Grodzisku zginęło 4 podkomendnych Zygmunta Jezierskiego.

Ciężko rannemu Jezierskiemu udało się przebić przez pierścień obławy i uciec. Aresztowano go dopiero 19 stycznia 1949 roku w Łodzi. Z podstawowego stanu - 14 żołnierzy - oddziału NSZ "Orła": 4 zginęło w Grodzisku, 5 zostało aresztowanych i skazanych na karę śmierci (tym dowódca - por. Zygmunt Jezierski), 5 zostało skazanych na kary więzienia od 12 do 15 lat.

Zdjęcie

Żołnierze oddziału NSZ „Orła” i członkowie ich siatki terenowej (Grodzisk, 1993 r.). Stoją od lewej: NN, Czesław Grzywacz, Zofia Borucińska, Jan Artur Kochański, NN, Władysław Kurowski. Siedzą: Eligiusz Malesa, Waldemar Pistolin, Czesław Zadrożny /Archiwum Tomasza Szczerbickiego
Żołnierze oddziału NSZ „Orła” i członkowie ich siatki terenowej (Grodzisk, 1993 r.). Stoją od lewej: NN, Czesław Grzywacz, Zofia Borucińska, Jan Artur Kochański, NN, Władysław Kurowski. Siedzą: Eligiusz Malesa, Waldemar Pistolin, Czesław Zadrożny
/Archiwum Tomasza Szczerbickiego

Za symboliczny koniec Komendy Rejonu NSZ Mrozy uznaje się rok 1948, datę śmierci (w więzieniu UB) jej założyciela i komendanta, Mariana Gadomskiego. 

Pomnik

Pomnik powstał wiele lat temu z inspiracji Eligiusza Malesy "Zawieruchy", harcerza, żołnierza NSZ, w latach 1945 - 1947 zastępcy dowódcy oddziału "Akcji Specjalnej", kolegi i przyjaciela żołnierzy z oddziału "Orła". W realizacji pomogli również inni byli żołnierze NSZ z okolic Mrozów, w tym nieliczni podkomendni Zygmunta Jezierskiego, którym udało się przeżyć stalinowskie więzienia.

Każdego roku w rocznicę bitwy przy pomniku spotykają się dawni towarzysze broni a w pobliskiej parafii ksiądz odprawia msze w intencji żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych. 

Grodzisk... 65 lat później

Mała wieś na wschodnim Mazowszu, stacja kolejowa w połowie drogi z Warszawy do Siedlec. To tu stoczyli swoją ostatnią walkę żołnierze oddziału NSZ dowodzonego przez Zygmunta Jezierskiego ps. "Orzeł". Dziś w miejscu walki stoi pomnik ku pamięci tych żołnierzy.

Zdjęcie

Pomnik w Grodzisku koło Mrozów, na zachodnim Mazowszu /Archiwum Tomasza Szczerbickiego
Pomnik w Grodzisku koło Mrozów, na zachodnim Mazowszu
/Archiwum Tomasza Szczerbickiego

Pomnik formą skromny, ale wielki duchem osób, którzy go postawili i pielęgnują pamięć. Dla ludzi urodzonych po wojnie i mieszkających tam to namacalny ślad historii ich okolic. Może wśród codziennego pędu, problemów egzystencjanalnych i fascynacji dobrami doczesnymi, znajdą chwile na krótka zadumę, refleksję, czy modlitwę.

Tomasz Szczerbicki

Artykuł pochodzi z kategorii: PRL