W posiadaniu Rosjan są archiwa o charakterze kluczowym dla naszej historii - mówi PAP historyk prof. Andrzej Nowak. Jak dodaje, tylko Francji udało się odzyskać swoje archiwa, a Polacy "przegapili" swoją szansę w połowie lat 90.

Zdjęcie

Profesor Andrzej Nowak: Polskie władze w połowie lat 90. zaniedbały sprawę zwrotu dokumentów /Sebastian Kocon /Agencja FORUM
Profesor Andrzej Nowak: Polskie władze w połowie lat 90. zaniedbały sprawę zwrotu dokumentów
/Sebastian Kocon /Agencja FORUM

Armia Czerwona zagarnęła polskie archiwa we wrześniu 1939 r., wywiezione zostały głównie do Moskwy. Potem w 1944 i 1945 r. Sowieci zagrabili polskie dokumenty zrabowane uprzednio przez Niemców.

W posiadaniu Rosjan - mówił prof. Andrzej Nowak - są archiwa "o charakterze kluczowym dla naszej historii".

Reklama

W Moskwie są także m.in. całe archiwum Polskiej Organizacji Wojskowej, duża część archiwów Legionów Polskich, cześć archiwów Kancelarii Sejmu, część archiwum Prezydenta Rzeczypospolitej (okres międzywojenny), cześć archiwum z kancelarii prymasów Polski, całe archiwum Instytutu Józefa Piłsudskiego w Warszawie - z najcenniejszymi listami pisanymi w okresie przed I wojną światową.

W poł. lat 90. i w czasach "odwilży" związanej z rządami Borysa Jelcyna - mówił historyk z Uniwersytetu Jagiellońskiego - możliwe było korzystanie z archiwów, które tworzyły część tak zwanego "trofiejnego archiwa", czyli archiwum zdobycznego, otworzonego przy archiwum wojskowym Federacji Rosyjskiej.

"Niestety polskie władze wtedy, w poł. lat 90., kiedy możliwe było negocjowanie z Rosjanami zwrotu dokumentów, zaniedbały tę sprawę" - powiedział Andrzej Nowak. Jak zaznaczył, na pocz. XXI w. władze rosyjskie podjęły decyzję, że archiwa zdobyte przez Armię Czerwoną podczas II wojny światowej nie będą już wydzielone, a staną się częścią archiwów rosyjskich i nigdy nie zostaną oddane.

Dziś dostęp do "archiwum trofiejnego" jest ograniczony, mogą z niego korzystać tylko wybrani, resortowi, postsowieccy historycy. W latach 90. w czytelni archiwum wojskowego dokumenty przeglądali ludzie z całego świata. "Właściwie do niedawna najlepsze warunki były właśnie w archiwum wojskowym. W tej chwili te możliwości są bardzo ograniczone, to znaczy dostajemy tylko to, co chcą nam dać rosyjscy gospodarze archiwów" - powiedział historyk.

Niedostępne dokumenty kryje też archiwum prezydenta na Kremlu i archiwum Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Nie ma do nich żadnego dostępu. Polskie dokumenty kryją także archiwa rosyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych, do których dostęp jest możliwy dla historyków, na których dobrze się patrzy w Moskwie.

W archiwum wojskowym oraz w archiwum resortu spraw zagranicznych są najcenniejsze materiały, które - jak powiedział historyk z UJ - zmieniać będą obraz historii, nie samej Rosji, ale całej Europy, w szczególności Europy Wschodniej.

"Jeszcze są i będą odkrywane, kiedy tylko przyjdzie kolejna odwilż w Rosji, a ona pewnie przyjdzie za 20, 30, może 50 lat" - prognozuje prof. Nowak.

Prof. Andrzej Nowak zaznaczył, że nie tylko Polacy, ale wiele krajów europejskich nie odzyskało swoich archiwów zagrabionych przez Rosjan.

"Tylko Francji udało się odzyskać swoje archiwa na zasadzie gigantycznej łapówki, zapłaconej rosyjskiemu ministrowi odpowiedzialnemu za archiwa. Ale warto było. Francuzi dzięki temu odzyskali archiwalia zagrabione przez Niemców, a potem zajęte przez Armię Czerwoną" - ocenił historyk.

Wśród innych zagrabionych przez Rosjan dokumentów wymienił m.in. dokumenty żydowskie (zagarnięte wcześniej przez Niemców) oraz niemieckie masonika, czyli archiwa nt. masonerii. 

Artykuł pochodzi z kategorii: Aktualności