Uroczysty pogrzeb ofiar stalinowskich zbrodni - łączniczki z oddziału AK "Łupaszki" Danuty Siedzikówny "Inki" oraz ppor. Feliksa Selmanowicza "Zagończyka" odbędą się pod koniec sierpnia – wynika z ustaleń dziennika "Rzeczpospolita".

Zdjęcie

Gdańsk, Portrety i historie Żołnierzy Wyklętych - Inka /Karolina Misztal /Reporter
Gdańsk, Portrety i historie Żołnierzy Wyklętych - Inka
/Karolina Misztal /Reporter

Oboje bohaterów zostanie  pochowanych na cmentarzu garnizonowym w Gdańsku. Pochówek będzie wspólny, o czym zdecydowały rodziny "Inki" i "Zagończyka" - donosi dziennik.

"Chcielibyśmy, aby pogrzeb odbył się 28 sierpnia w 70. rocznicę ich śmierci - powiedziała "Rz" wnuczka "Zagończyka".

Reklama

We wrześniu 2014 roku na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku odnaleziono dwa szkielety. Od początku przypuszczano, że są to najprawdopodobniej szczątki Danuty Siedzikówny  "Inki" i Feliksa Selmanowicza "Zagończyka".

Prace archeologiczne prowadził zespół pod kierownictwem prof. Krzysztofa Szwagrzyka, który ustalił, że znaleziono szczątki młodej kobiety z przestrzeloną czaszką, które leżały w pobliżu szkieletu mężczyzny w średnim wieku. Jego czaszka również była przestrzelona.

Szczegółowe wyniki badań genetycznych potwierdziły, że są to szczątki zamordowanych przez komunistów "Inki" i "Zagończyka".

"Powiedzcie babci, że zachowałam się jak trzeba"

Danuta Siedzikówna była łączniczką i sanitariuszką z oddziału AK "Łupaszki". Uczestniczyła w akcjach przeciw NKWD i UB. 20 lipca 1946 r. aresztowana przez UB i osadzona w więzieniu w Gdańsku. Po ciężkim śledztwie 3 sierpnia 1946 r. skazana na karę śmierci przez gdański Wojskowy Sąd Rejonowy.

Akt oskarżenia zawierał zarzuty udziału w związku zbrojnym mającym na celu obalenie siłą władzy ludowej oraz mordowania milicjantów i żołnierzy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

W grypsie z więzienia przesłanym siostrom napisała: "Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba". Zdanie to - według historyków - odnosi się nie tylko do śledztwa, ale też odmowy podpisania prośby o ułaskawienie. Prośbę taką do prezydenta Bolesława Bieruta skierował za nią obrońca. Bierut nie skorzystał z prawa łaski.

Danutę Siedzikównę zabił 28 sierpnia 1946 r. strzałem w głowę dowódca plutonu egzekucyjnego z KBW. Wcześniejsza egzekucja z udziałem żołnierzy się nie udała. Żaden nie chciał zabić "Inki", choć strzelali z odległości trzech kroków.

Wraz z "Inką" zginął - również skazany na śmierć - ppor. Feliks Selmanowicz, ps. Zagończyk. Jako ochotnik uczestniczył on w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 r. W czasie II wojny był on m.in. żołnierzem 3. oraz 5. Wileńskiej Brygady AK mjr. "Łupaszki", gdzie pełnił funkcję zastępcy dowódcy plutonu. Został aresztowany w lipcu 1946 roku.


Artykuł pochodzi z kategorii: Aktualności

Więcej na temat:Inka