Ta fotografia opisana drżąca ręką Odessa 26.VI.1908 jest nie tylko pamiątką z dalekiej przeszłości, ale swoistego rodzaju relikwią pieczołowicie przekazywaną w mojej rodzinie z pokolenia na pokolenia.

Zdjęcie

Przed restauracja w Odessie, rok 1908 (fot. z archiwum autorki) /INTERIA.PL
Przed restauracja w Odessie, rok 1908 (fot. z archiwum autorki)
/INTERIA.PL

Towarzyszy jej opowieść o ludzkich wyborach, o wpływie historii na losy człowieka, o potędze miłości, wytrwałości, odwadze, walce o godność... nie wiem.

Na zdjęciu znajduje się Józef Mianowski z rodziną przed swoją restauracją w Odessie. Jak się tam znalazł? To dość ciekawa historia, jakby żywcem wyjęta z książki Heleny Mniszkówny.

Reklama

Józef Mianowski należał do polskiej arystokracji mieszkającej w Poznańskiem. Zakochany w prostej dziewczynie, postanowił się z nią ożenić. Nie został jednak ten związek zaakceptowany przez żadną z rodzin. Zdesperowani kochankowie opuścili zatem swe domy i z oszczędności Józefa zakupili małą knajpkę w Odessie.

Dzięki ciężkiej pracy dorobili się niewielkiego majątku. W międzyczasie narodziła się trójka ich dzieci, syn Józef oraz córki Alocha i Irena. Nareszcie czuli się spełnieni.

Dzieci miały nianię, zatrudniono też guwernantkę, firma znakomicie się rozwijała. Nawet ciężkie czasy roku 1905 przetrwali w całkiem niezłej kondycji.

Znacznie gorzej już było podczas drugiej rewolucji. Tuż po roku 1917 państwo Mianowscy, pod osłoną nocy, dzięki pomocy życzliwych sąsiadów, opuścili Rosję, unikając w ten sposób niechybnej śmierci z rąk komunistów pustoszących miasto. W Odessie zostawili wszystko: dom, restaurację, ubrania, pamiątki rodzinne, nawet ukochanego misia Irenki. Teraz ważne stało się tylko to, by mogli bezpiecznie opuścić kraj owładnięty totalnym szaleństwem.

Udało im się ostatecznie po wielu tygodniach tułaczki i osobistej tragedii jaka przydarzyła im się w drodze - śmierci małego Józka - dotrzeć do Skarżyska Kamiennej. Tam zamieszkali w wynajętym domu, a właściwie starej ruinie w centrum miasta. Ale było to wtedy dla nich najpiękniejsze miejsce świata. Tutaj też Józef zaciągnął się do wojska. O inną pracą było wyjątkowo trudno, a dzieci nie przywykły do głodowania.

Jako człowiek wykształcony, zdyscyplinowany, wkrótce został zauważony i otrzymał szlify oficerskie. Przydzielono go do polskich oddziałów stacjonujących na terenie świętokrzyskiego.

Kolejne lata pozwoliły rodzinie Mianowskich wrócić do dawnej pozycji. Kupili wynajmowany wcześniej dom z niewielkim ogrodem, zawarli sporo znajomości i stali się szanowaną w okolicy rodziną. Jednakże ma się wrażenie, że szczęście nie było im pisane...

Kiedy rozpoczęła się druga wojna światowa, Józef, jak wielu innych oficerów wojska polskiego, został pojmany i rozstrzelany przez Niemców jeszcze w 1939 roku. Żona i dwie córki ukryły się u przyjaciół i przeżyły wojnę. Po latach zamieszkały w Warszawie, gdzie rozpoczęły po raz kolejny wszystko od nowa...

I znów jedynym ich skarbem stały się wspomnienia zaklęte w starej, zniszczonej fotografii z napisem "Odessa 1908".

Jolanta Leszczyńska
-------------------------------------

Prezentowana opowieść została wyróżniona w konkursie "Historia Jednej Fotografii". Pełna listę nagrodzonych artykułów znajdziesz tutaj.

Artykuł pochodzi z kategorii: Historia jednej fotografii