Z powodu pogarszającej się sytuacji gospodarczej, w sierpniu 1988 roku kraj ogarnęła kolejna fala protestów. Strajki z największą intensywnością wybuchły na Śląsku i Wybrzeżu. W sumie protestowało około 150 tysięcy osób. Rząd zareagował militaryzacją zakładów pracy i groźbą wprowadzenia godziny milicyjnej.

Zdjęcie

Wojciech Jaruzelski zlecił militaryzację największych zakładów pracy fot. Dominique Aubert /AFP
Wojciech Jaruzelski zlecił militaryzację największych zakładów pracy fot. Dominique Aubert
/AFP

Peerelowskie władze z pełną bezwzględnością podeszły do strajków. Podczas zebrania komitetu Obrony Kraju 20 sierpnia 1988 roku generał Wojciech Jaruzelski zlecił wojewodom militaryzację największych zakładów pracy.

Jednocześnie w wojsku zarządzono ćwiczenia, co miało umożliwić armii powołanie na manewry osoby uznawane przez reżim za niebezpieczne dla ustroju, czyli ewentualnych przywódców strajków.

Reklama

Jeszcze tego samego dnia generał Czesław Kiszczak pogroził w telewizji strajkującym, zapowiadając wprowadzenie godziny milicyjnej, ale też podjęciem nadzwyczajnych środków w celu przerwania nielegalnych strajków.

Na szczęście, po początkowych planach siłowego zduszenia protestów, zwyciężyła koncepcja kompromisowego rozwiązania napiętej sytuacji.

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza