W Goleniowie pod Szczecinem rozbił się samolot z ministrami spraw wewnętrznych ludowej Polski i Czechosłowacji Wiesławem Ociepką i Radko Kaską na pokładzie. W sumie śmierć poniosło 18 osób.

Zdjęcie

Przyczyną katastrofy rządowego AN-24 były turbulencje (zdjęcie ilustracyjne) /AFP
Przyczyną katastrofy rządowego AN-24 były turbulencje (zdjęcie ilustracyjne)
/AFP

28 lutego 1973 roku o godzinie 22:52 w trakcie podejścia do lądowania w Goleniowie pod Szczecinem, 2,2 km przed początkiem pasa lądowania, w ziemię uderzył rządowy AN-24. Samolot leciał z Warszawy.

Na pokładzie znajdowali się minister spraw wewnętrznych ludowej Polski Wiesław Ociepka i jego czechosłowacki odpowiednik Radko Kaską, który chciał odwiedzić szczeciński port, przez który głównie szedł eksport z jego kraju.

Reklama

Poza tym rządowym AN-24 podróżowali oficjele z Czechosłowacji i peerelowskiego resortu spraw wewnętrznych oraz esbecy - w sumie 18 osób. Wszyscy zginęli.

Śledztwo przeprowadzone przez komisję badającą przyczyny katastrofy wykazało, że samolot nagle uderzył w ziemię w wyniku wpadnięcia w dziurę wytworzoną przez wiry powietrzne. Dodatkowo, sterowność samolotu miało zmniejszyć oblodzenie powierzchni nośnych AN-24.

Nie wszystkich jednak przekonały wyniki śledztwa.

"Spekulowano, że załoga mogła być pod wpływem alkoholu. Być może nawet piloci skorzystali z poczęstunku dostojnych gości. Wszak ministrowi się nie odmawia. Mówiło się również o sabotażu. Miały go dokonać polskie, czechosłowackie bądź radzieckie służby specjalne. Jeśli odrzucić teorie spiskowe, pozostaje już tylko bezmyślna brawura i niestosowanie się do procedur lotu. Mało to przekonujące, zważywszy na wieloletnie doświadczenie załogi" - napisał Rafał Wodziczko na łamach "Dziennika".

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza