Po naciskach prezydenta RP na uchodźstwie Władysława Raczkiewicza i dowódcy powstania warszawskiego Tadeusza Bora-Komorowskiego, alianci podjęli decyzję o wsparciu polskiej stolicy z powietrza.

Zdjęcie

Warszawa w czasie powstania fot. z archiwum Sylwestra Brauna ps. Kris / Muzeum Armii Krajowej /INTERIA.PL
Warszawa w czasie powstania fot. z archiwum Sylwestra Brauna ps. Kris / Muzeum Armii Krajowej
/INTERIA.PL

3 sierpnia alianckie Dowództwo Sił Powietrznych Obszaru Morza Śródziemnego otrzymało rozkaz rozpoczęcia zrzutów dla powstańców.

14 sierpnia 1944 r. Samolot RAF-u Liberator został zestrzelony nad Puszczą Niepołomicką

Dostawy dla walczących w Warszawie powstańców odbywały się drogą powietrzną. Samoloty 1586 Eskadry do Zadań Specjalnych, startowały z Brindisi. Po dokonaniu zrzutu musiały wracać do Włoch jak najkrótszą drogą, bowiem dowództwo wojsk sowieckich nie wyraziło zgody na korzystanie z przyfrontowych... czytaj więcej

W kwaterze we włoskim Brindisi podjęto decyzję, że zrzuty owszem będą, ale w podwarszawskich lasach. Tak postanowił marszałek lotnictwa John Slessor.

Reklama

Podczas pierwszego lotu z pomocą (4 sierpnia) doszło do niesubordynacji. Polscy lotnicy z 1586. Eskadry Specjalnego Przeznaczenia zignorowali rozkaz Slessora i bohatersko polecieli nad Warszawą.

Trzeba było mieć niemało odwagi, by przelecieć nad okupowaną stolicą Polski zwłaszcza, że straty poniesione w pierwszych misjach były bardzo duże.

To wpłynęło również na decyzję Slessora o zaprzestaniu zrzutów dla powstańców.

Tej decyzji nie zaakceptowali jednak polscy lotnicy.

Po interwencji rządu RP na uchodźstwie, Polakom zezwolono na ochotnicze i - jak to ujęto - "ryzykowne" loty nad Warszawą.

Do grożących śmiercią zrzutów zgłosiły się wszystkie polskie jednostki.

W sierpniu 1944 roku alianckie samoloty w czasie 280 lotów zrzuciły ponad 200 ton pomocy. Niestety, nawet połowa tego wsparcia nie trafiła do rąk powstańców.

Misje lotnicze z pomocą dla powstańców warszawskich były jednymi z najtrudniejszych w historii lotnictwa.

Trwające 14 godzin loty odbywały się w nocy, nad wrogimi terenami ze skupiskami niemieckiej artylerii przeciwlotniczej. W każdej chwili alianccy lotnicy ryzykowali spotkanie z niemieckimi myśliwcami.

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza

Więcej na temat:Powstanie Warszawskie