Powracającego z Francji opozycjonistę Seweryna Blumsztajna spotkała na warszawskim Okęciu nieprzyjemna niespodzianka. Ówczesny działacz "Solidarności" nie został wpuszczony do kraju.

Zdjęcie

Seweryn Blumsztajn nie został wpuszczony do kraju /Tomasz Wierzejski /Fotonova
Seweryn Blumsztajn nie został wpuszczony do kraju
/Tomasz Wierzejski /Fotonova

Blumsztajn, działacz KOR i aktywista "Solidarności", wyjechał do Francji w październiku 1981 roku. Tam zastało go ogłoszenie stanu wojennego w Polsce. Opozycjonista powołał wtedy w Paryżu Komitet Koordynacyjny Solidarności, którym kierował do 1984 roku.

W stolicy Francji Blumsztajn był również redaktorem "Bulletin d'Information du Comité Solidarité à Paris".

Reklama

W 1985 roku postanowił powrócić do kraju. 5 lutego na paryskim lotnisku Orly żegnała go grupa znajomych, którzy dzierżyli transparent z napisem: "Z raju do kraju".

Blumsztajn wylądował na warszawskim Okęciu, gdzie dowiedział się, że jego paszport został unieważniony. Opozycjonista nie został wpuszczony do kraju i powrócił do Paryża tym samym samolotem, którym przyleciał.

"To było wydarzenie niecodzienne, nawet jak na warunki PRL. (...) Fakt [niewpuszczenia Blumsztajna do kraju] wzbudził niemałe zdziwienie i znaczne oburzenie w środowiskach opozycyjnych, gdyż przymusowa deportacja była dotąd czymś nieznanym w polskiej tradycji politycznej" - napisał w "Kartkach z PRL" profesor Jerzy Eisler.  

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza

Więcej na temat:Seweryn Blumsztajn | deportacja