Ostatni dyktator Powstania Styczniowego został powieszony na stokach Cytadeli Warszawskiej. "Jam jest Traugutt" - krzyknął tuż przed śmiercią

Zdjęcie

Egzekucję Romualda Traugutta obserwował trzydziestotysięczny tłum /INTERIA.PL
Egzekucję Romualda Traugutta obserwował trzydziestotysięczny tłum
/INTERIA.PL

Ukrywający się w Warszawie pod pseudonimem Michał Czarnecki, dyktator został aresztowany przez carską policję w nocy z 10 na 11 kwietnia 1864 roku na skutek denuncjacji Artura Goldmana. Zatrzymanie Traugutta miało miejsce w jego kwaterze przy ulicy Smolnej 3, gdzie mieszkał u aktorki Heleny Kikorowej.

Traugutta początkowo więziono na Pawiaku, a później przeniesiono do X Pawilonu Cytadeli Warszawskiej.

Reklama

Wódz Powstania Styczniowego nie załamał się w trakcie brutalnego śledztwa. Zamiast nazwisk współpracowników, carscy siepacze usłyszeli od Traugutta słowa, że "idea narodowości jest tak potężną i czyni tak wielkie postępy w Europie, że ją nic nie pokona".

19 lipca roku carski sąd wojskowy skazał Traugutta na śmierć przez powieszenie.

5 sierpnia o godzinie 10. na stokach Cytadeli Warszawskiej miała miejsce egzekucja powstańczego dyktatora.

Wykonanie wyroku obserwował trzydziestotysięczny tłum. Śpiewających pieśni patriotyczne i religijne warszawiaków Rosjanie starali się zagłuszyć dźwiękami orkiestry. Bezskutecznie.

"Jam jest Traugutt!" - krzyknął, jeszcze przed śmiercią całując krzyż. Rosjanie nie skrępowali jego dłoni, co czynili z większością skazańców.

Wraz z wodzem powstańczym stracono członków Rządu Narodowego: Rafała Krajewskiego, Józefa Toczyskiego, Romana Żulińskiego i Jana Jeziorańskiego.

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza

Więcej na temat:Romuald Traugutt