W nocy z 8 na 9 czerwca 1942 roku żołnierze Tajnej Organizacji Wojskowej "Gryf Pomorski" i Polskiej Armii Powstania podjęli próbę zlikwidowania Adolfa Hitlera.

Zdjęcie

Zamach na Adolfa Hitlera w Borach Tucholskich nie powiódł się /AFP
Zamach na Adolfa Hitlera w Borach Tucholskich nie powiódł się
/AFP

Biegnącą częściowo przez Bory Tucholskie linia kolejowa Berlin-Królewiec, którą Adolf Hitler często podróżował ze stolic Niemiec do Wilczego Szańca, wydawała się być idealnym miejsce do przeprowadzenia akcji sabotażowo-dywersyjnych. Gęste lasy umożliwiały bowiem partyzantom skuteczne przygotowanie operacji i następnie ukrycie się przed pościgiem.

Sprzyjające warunki terenowe postanowił wykorzystać komendant Okręgu Kościerskiego Polskiej Armii Powstania kapitan Stanisław "Las" Lesikowski, który zdecydował się przeprowadzić zamach na Hitlera. Przygotowanie planu akcji i jej realizację zlecił Stanisławowi "Kacke" Miszkierowi.

Reklama

Na miejsce zamachu wybrano okolice osady Steinkrug (dzisiejsza Kamienna Karczma), gdzie miał przejeżdżać pociąg z wodzem III Rzeszy.

W nocy z 8 na 9 czerwca 1942 roku przebrani w mundury SS żołnierze Polskiej Armii Powstania, wsparcie przez oddział Tajnej Organizacji Wojskowej "Gryf Pomorski" pod dowództwem porucznika Jana "Sobola" Szalewskiego, zaatakowali i wykoleili przejeżdżający koło Zblewa pociąg. Jak się okazało, choć w wagonach znajdowali się żołnierze Gwardii Przybocznej Adolfa Hitlera "Leibstandarte", to jednak nazistowski dyktator nie podróżował składem.

Dlaczego zamach się nie powiódł? Partyzanci najprawdopodobniej otrzymali nieprawdziwe informacje na temat terminu podróży Hitlera. Jednocześnie w wyniku akcji zginęło wielu niemieckich żołnierzy, w tym dwóch generałów.

Kilkanaście dni później, nocą z 21 na 22 czerwca, partyzanci ponownie zaatakowali pociąg przejeżdżający w pobliżu Kamiennej Karczmy. W wyniku sabotażu zginęło około stu niemieckich żołnierzy.

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza