Brawurowa szarża polskich kawalerzystów z 4. Pułku Ułanów Zaniemeńskich pozwoliła ocalić cofającą się pod naporem Armii Czerwonej polską piechotę.

Zdjęcie

Polscy ułani (zdjęcie ilustracyjne) /Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego
Polscy ułani (zdjęcie ilustracyjne)
/Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego

Wieś Hrebionka (Grebionka) leży na terenie dzisiejszej Białorusi, na północ od drogi łączącej Ihumeń z Mińskiem. Na początku lipca 1920 roku, gdy ruszyła kontrofensywa bolszewików, właśnie tam, dowodzeni przez pułkownika Jana Dobrowolskiego żołnierze XII Brygady Piechoty, zostali otoczeni przez przeważające siły Armii Czerwonej. 

Biorąc pod uwagę udokumentowane barbarzyństwo bolszewików w 1920 roku, los Polaków wydawał się przesądzony. Do masakry nie dopuścił jednak dowódca 4. Pułku Ułanów Zaniemeńskich rotmistrz Władysław Rozlau.

Reklama

Wiedząc o krytycznej sytuacji XII Brygady Piechoty, rotmistrz na czele zaledwie szwadronu i plutonu ułanów (około 250 żołnierzy), zaatakował idące tyralierą trzydziestokrotnie liczniejsze oddziały bolszewickiej piechoty.

Szarża kawalerzystów 4. Pułku Ułanów Zaniemeńskich, jedna z najbardziej brawurowych w historii polskiej kawalerii, odniosła piorunujący skutek. Przerażeni Rosjanie rzucili się do ucieczki, a całkowitemu rozbiciu uległy 70., 71. i 72. bolszewickie Pułki Strzeleckie.

Na placu boju pozostało 127 martwych czerwonoarmistów. Straty polskie - biorąc pod uwagę dysproporcję sił - były niewielkie. Zginęło sześciu Polaków, w tym jeden oficer. Ułani mieli jeszcze trzech rannych i stracili jedenaście koni.

Co najważniejsze, XII Brygada Piechoty mogła wycofać się w spokoju i przygotowywać do rozstrzygającej bitwy pod Warszawą.

Zdjęcie

Delegacja 4. Pułku Ułanów Zaniemeńskich u Edwarda Rydza-Śmigłego /Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego
Delegacja 4. Pułku Ułanów Zaniemeńskich u Edwarda Rydza-Śmigłego
/Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza

Więcej na temat:ułani | wojna 1920