Dla warszawiaków, kochających swoje miasto, i przyjezdnych, dumnych z bohaterstwa walczącej stolicy, "Przewodnik po powstańczej Warszawie" Jerzego S. Majewskiego i Tomasza Urzykowskiego to podręcznik obowiązkowy. Do czytania i stosowania.

Zdjęcie

Powstanie Warszawskie. Strona płd-zach. placu Zamkowego z wylotem ulic Piwnej i Świętojańskiej. W głębi katedra św. Jana oraz zachowany jeszcze dach i fronton kościoła Jezuitów /Muzeum Niepodległości /East News
Powstanie Warszawskie. Strona płd-zach. placu Zamkowego z wylotem ulic Piwnej i Świętojańskiej. W głębi katedra św. Jana oraz zachowany jeszcze dach i fronton kościoła Jezuitów
/Muzeum Niepodległości /East News

Wydawnictwo jest wspólną publikacją Muzeum Powstania Warszawskiego i Świata Książki. Autorzy, Jerzy S. Majewski i Tomasz Urzykowski we wstępie do "Przewodnika po powstańczej Warszawie", tak wyjaśniają motywacje, którymi kierowali się, tworząc książkę:

Zdjęcie

Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski "Przewodnik po powstańczej Warszawie" Muzeum Powstania Warszawskiego, Świat Książki /materiały prasowe
Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski "Przewodnik po powstańczej Warszawie" Muzeum Powstania Warszawskiego, Świat Książki
/materiały prasowe

"Warszawa trzech czy czterech powojennych dziesięcioleci była miastem pełnym wojennych ran - na wpół zburzonych ulic, lejów po bombach i pustych placów, pozostałych po usunięciu ruin.

Reklama

I choć mieszkańcy zdawali się nie dostrzegać ich na co dzień, dla wielu przyjezdnych ślady wojny były widoczne już na pierwszy rzut oka.

Dziś to się zmienia. Z upływem czasu coraz trudniej dostrzec na elewacjach stołecznych gmachów ślady powstańczych bitew. Domy są remontowane, dziury po kulach znikają pod nowymi tynkami.

Niestety, ślady walk o Warszawę są zabezpieczane na nielicznych tylko budynkach.

Z każdym więc rokiem <pamiątek> po Powstaniu jest coraz mniej.

Prezentujemy je w naszym przewodniku, przypominając zarazem zdarzenia, których niemymi świadkami są te przestrzeliny w balustradach czy dziury w elewacjach. To już ostatnia chwila, by ocalić te miejsca od zapomnienia, uprzedzić wyroki czasów, w których żyjemy".

Złamana Kolumna. Plac Zamkowy (Schlossplatz)

W ostatnim dniu walk na Starówce, 2 września, Niemcy ostrzeliwują i niszczą Kolumnę Zygmunta III Wazy. W trzechsetną rocznicę wystawienia pomnika, którego inicjatorem był król Władysław IV, jego granitowy trzon, wykonany w latach 1867-1877 z różowego granitu z Baveno, łamie się jak zapałka. Spoczywa do dziś pod południową ścianą Zamku Królewskiego, obok pierwotnego, siedemnastowiecznego trzonu kolumny, wymienionego w XIX stuleciu.

Zdjęcie

Kolumna Zygmunta zniszczona przez Niemców /Krzysztof Chojnacki /East News
Kolumna Zygmunta zniszczona przez Niemców
/Krzysztof Chojnacki /East News

"Do straszliwych zniszczeń na Starym Mieście [...] doszło wczoraj do dalszych: legł w gruzach kościół Świętego Jacka na Freta, obie szkoły na Barokowej, wielki dom Nalewki 2a (Pasaż Simonsa) i inne. Niemcy zniszczyli Kolumnę Zygmunta, ten najbardziej warszawski z warszawskich pomników, bez którego trudno wyobrazić sobie Stolicę" - donosił 3 września powstańczy "Biuletyn Informacyjny".

W trakcie powojennej odbudowy ustawiono nowy trzon pomnika, odkuty z szarego granitu strzegomskiego.

Na ścianie Katedry. Dziekania

Któż nie słyszał o "goliatach", bezzałogowych tankietkach, kierowanych zdalnie z ukrycia za pomocą długiego kabla. "Goliaty", a właściwie "Goliathy", były małe - miały sześćdziesiąt centymetrów wysokości. Ważyły około czterystu trzydziestu kilogramów.

Każdy z nich nafaszerowany był pięćdziesięciokilogramowym ładunkiem wybuchowym. Eksplodując, burzyły mury i torowały droge piechocie. Jak ustalił Tadeusz Sawicki, w sześćdziesiąt "goliatów" wyposażony był 500. Zmotoryzowany Batalion Saperów Szturmowych, niemiecka jednostka przystosowana do walk miejskich.

Warszawską katedrę św. Jana Chrzciciela "goliaty" atakowały co najmniej dwa razy: 21 i 27 sierpnia.

Zdjęcie

Stare Miasto w Warszawie. Na fot. gąsiennica czołgu w ścianie archikatedry p.w. św. Jana Chrzciciela /Krzysztof Chojnacki /East News
Stare Miasto w Warszawie. Na fot. gąsiennica czołgu w ścianie archikatedry p.w. św. Jana Chrzciciela
/Krzysztof Chojnacki /East News

Po wojnie w zewnętrzną ścianę świątyni wmurowano fragment gąsienicy wraz z tabliczką informującą, że pochodzi ona z "goliata", który tu właśnie eksplodował.

Nie jest to prawdą, bowiem gąsienica ta pochodzi z innego pojazdu gąsienicowego - Sprengstofftraegera, służącego do przewożenia ładunków wybuchowych, który eksplodował 13 sierpnia obok domu przy ul. Kilińskiego 1, przechodząc do historii jako tzw. czołg-pułapka.

-----

Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski "Przewodnik po powstańczej Warszawie" Świat Książki, Warszawa 2014

Artykuł pochodzi z kategorii: Książka do historii

Więcej na temat:Powstanie Warszawskie | Warszawa