Pomysł bojkotu państwowych środków masowego przekazu zrodził się po raz pierwszy w środowisku artystów jesienią 1981 roku w związku z nasileniem kłamliwej propagandy wymierzonej w NSZZ „Solidarność”. Na większą skalę bojkot zaczął się jednak tuż po wprowadzeniu stanu wojennego.

Zdjęcie

Ewa Dałkowska: "Nigdy nie czułam się bardziej potrzebna w zawodzie, jak podczas przygody z Teatrem Domowym" /Jerzy Płoński /Agencja FORUM
Ewa Dałkowska: "Nigdy nie czułam się bardziej potrzebna w zawodzie, jak podczas przygody z Teatrem Domowym"
/Jerzy Płoński /Agencja FORUM

Kiedy 13 grudnia jeden z aktorów wystąpił w telewizji i poparł wojskowy zamach, w środowisku zawrzało. Większość była oburzona i nie chciała, by identyfikowano ich z wystąpieniem telewizyjnym swojego kolegi. Stopniowo zaczęli odmawiać występów w telewizji, radio i prasie.

18 lub 19 grudnia 1981 roku w Warszawie odbyło się spotkanie przedstawicieli zawieszonego przez władze Związku Artystów Scen Polskich. Zaproponowano wówczas podjęcie akcji bojkotu reżimowych  środków przekazu, a jednym z inicjatorów tej akcji był dyrektor Teatru Powszechnego w Warszawie Zygmunt Huebner. Nikt jednak nie ogłosił tego protestu publicznie i bojkot stał się spontaniczną reakcją na wprowadzenie stanu wojennego.

Reklama

Joanna Szczepkowska wspominała: "Nie było żadnej daty granicznej, to nie zaczęło się od jakiegoś płomiennego przemówienia. Ja sama o bojkocie dowiedziałam się w sposób identyczny, jak inni koledzy. Po prostu zaczęło się słyszeć: nie gramy w telewizji, nie gramy w radio. Ten mechanizm bardzo szybko zaczął funkcjonować w naszym środowisku, jako coś oczywistego. Zdawaliśmy sobie przecież sprawę, że telewizja i radio były w tamtym momencie - w stanie wojennym - nośnikiem propagandy. Nie mogliśmy wpisywać się w ten polityczny kontekst. Nie chcieliśmy firmować swoimi twarzami kłamstw, które się wtedy tam mówiło".

Do bojkotu przystąpiła większość aktorów, w tym niemal cała czołówka ówczesnego środowiska artystycznego. W maju 1982 roku aktorzy związani z "Solidarnością" ogłosili komunikat, w którym zdefiniowali, kto w ich gronie może być określony jako kolaborant: "Kolaborantem jest ten, kto użycza swego nazwiska, twarzy, głosu lub talentu dla celów propagandowych i usprawiedliwiania przemocy. W naszym środowisku kolaborantem jest ten, kto realizuje lub występuje w spektaklach i filmach TV, słuchowiskach radiowych i audycjach".

W ten właśnie sposób komunikat "Solidarności" artystów sceny i filmu informował w maju 1982 roku. Ci z aktorów, którzy do bojkotu nie przystąpili, musieli liczyć się także z ostracyzmem ze strony publiczności. W lutym 1982 roku Stanisław Mikulski podczas spektaklu "Sto rąk, sto sztyletów" w Teatrze Polskim w Warszawie został powitany głośnymi chrząknięciami. Z podobną reakcją spotkał się m.in. Janusz Kłosiński w Teatrze Narodowym czy Kazimierz Kowalski w Teatrze Wielkim w Łodzi. Zgromadzona na ich występach publiczność  "wyklaskiwała" ich lub "wychrząkiwała".

Bojkot z propagandowego punktu widzenia okazał się dość dotkliwy dla władzy, która prowadziła zakulisowe rozmowy z przedstawicielami środowisk aktorskich w sprawie warunków jego przerwania. Spotykał się z nimi jesienią 1982 roku m.in. Mieczysław F. Rakowski, próbując nakłonić do przerwania akcji.

Aktorzy tymczasem nie ograniczali się wyłącznie do samego bojkotu. Już w nocy z 24 na 25 grudnia 1981 roku w kościele św. Anny w Warszawie odbyła się "Pasterka wojenna" z udziałem Andrzeja Szczepkowskiego, ówczesnego prezesa ZASP-u. Od tej pory aktorzy na stałe zagościli w kościołach.

Tworzył się niezależny od państwa obieg teatralny. Najbardziej spektakularnym przykładem tego zjawiska była działalność Teatru Domowego.

Zdjęcie

Emilian Kamiński: "To była nasza odpowiedź na powszechne zniewolenie narodu" /Krzysztof Żuczkowski  /Agencja FORUM
Emilian Kamiński: "To była nasza odpowiedź na powszechne zniewolenie narodu"
/Krzysztof Żuczkowski /Agencja FORUM

Teatr Domowy powstał z inicjatywy aktorów warszawskiego Teatru Powszechnego - Ewy Dałkowskiej, Andrzeja Piszczatowskiego, Macieja Szarego, producenta filmowego Tomasza Miernowskiego (męża Dałkowskiej) oraz Emiliana Kamińskiego. Zaczęło się od spektaklu "Przywracanie porządku" w reżyserii Ewy Bukowińskiej, z tekstami Stanisława Barańczaka, Wiktora Woroszylskiego, Anny Kamieńskiej, Ernesta Brylla, Piotra Matywieckiego i autorów anonimowych oraz piosenkami Jacka Kaczmarskiego i Jana Krzysztofa Kelusa. Spektakl ten nawiązywał do widowiska poetyckiego granego w Teatrze Powszechnym w 1981 roku i zdjętego ze sceny po wprowadzeniu stanu wojennego.

W przeciwieństwie do spektakli wystawianych w kościołach Teatr Domowy, zgodnie ze swoją nazwą, występował głównie w mieszkaniach prywatnych. Nawiązywało to do  tradycji patriotycznych koncertów słowno-muzycznych, organizowanych w podobnych warunkach w czasie okupacji hitlerowskiej.

Pierwsze wykonanie "Przywracania porządku", a zarazem inauguracja działalności Teatru Domowego miała miejsce 1 listopada 1982 roku w mieszkaniu Ewy Dałkowskiej, na ósmym piętrze bloku na warszawskim Ursynowie. Spektakl obejrzało około czterdziestu widzów. Problemem było to, że trudno było ukryć obecność tylu gości wjeżdżających po kolei windą, a wcześniej parkujących swoje samochody pod domem.

"Trudno było zachować dyskrecję, dlatego przygotowaliśmy przyjęcie, posprzątaliśmy całe mieszkanie na błysk. Podczas najścia mogliśmy powiedzieć, że jesteśmy u cioci na imieninach" - wspominała  Ewa Dałkowska.

Uczestnicy spektaklu z trudem pomieścili się w niewielkim mieszkaniu i w rezultacie siedzieli tam, gdzie mogli: na kanapie, na podłodze. Zamiast reflektorów - lampki. Zamiast sceny - kawałek podłogi. Przedstawienie poprzedzone było licznymi próbami i było początkowo planowane jako jednorazowe. Okazało się jednak, że zakończyło się wielkim sukcesem.

Jak wspominał Emilian Kamiński: "To była nasza odpowiedź na powszechne zniewolenie narodu. [...] to, że na zewnątrz jest stan wojenny, a tam była wolność, okazało się bardzo ważne dla widowni".

Teatr grał więc dalej.

Ten pierwszy spektakl wypracował pewną konwencję, zastosowaną w kolejnych przedstawieniach. Pretekstem zawsze była impreza. Zaproszeni goście przynosili jedzenie i picie. Mimo alibi, przygotowanego wcześniej na wypadek wkroczenia milicji czy Służby Bezpieczeństwa, widzowie sami bardzo się pilnowali.

"Teatr wypracował własną formę dostosowaną do warunków sceny, zależnej od rozmiarów i kształtów mieszkania (to ono tworzyło scenografię), gdzie bliski kontakt z widzami ograniczał do minimum środki aktorskie. Spektakli nie filmowano i nie fotografowano" - wspominał Emilian Kamiński.

Wrona pierdolona

Koniec spektaklu rzadko bywał końcem spotkania. Wspólne biesiadowanie, połączone z niekończącymi się dyskusjami trwało niekiedy do białego rana. Tworzyło to niezapomnianą, rodzinną atmosferę, bez bariery oddzielającej aktorów od widzów.

Po latach Ewa Dałkowska wspominała: "Nigdy nie czułam się bardziej potrzebna w zawodzie, jak podczas przygody z Teatrem Domowym".

Należy dodać, że widzowie uczestniczący w tych spektaklach mogą zapewne dziś powiedzieć, że nigdy nie byli świadkami tak fascynującego wydarzenia scenicznego.

Kolejne przedstawienia odbywały się niemal zawsze w mieszkaniach prywatnych, które mogły pomieścić średnio kilkudziesięciu widzów. Wyjątkiem były ostatnie spektakle, w tym "Laro Desolato" czy "Brat naszego Boga", które były wystawiane wyłącznie w Muzeum Archidiecezji Warszawskiej, w salach parafialnych i kościołach.

Wcześniej zdarzało się jednak zagranie spektaklu w dość niecodziennej scenerii. Pierwszy pozawarszawski występ Teatru Domowego miał miejsce we wsi Żółwin pod Podkową Leśną, na terenie kurników należących do Karoliny Przybylskiej, lokalnej działaczki NSZZ "Solidarność" Rolników Indywidualnych. Innym razem Teatr wystąpił na terenie kamieniołomu w okolicach Kazimierza Dolnego.

Nie zabrakło wydarzeń dramatycznych. Na początku listopada 1984 roku Teatr Domowy przygotował nowy spektakl - "Degrengolada" według Pavla Kohouta. Większość występujących w nim aktorów była związana z warszawskim Teatrem Powszechnym, który pod koniec miesiąca wyruszył do Wrocławia, gdzie miał występować podczas XXIV Festiwalu Sztuk Współczesnych. Równolegle w stolicy Dolnego Śląska miał wystąpić Teatr Domowy. 20 listopada w willi należącej do Romana Serwy przy ul. Zielonego Dębu na wrocławskim Sępólnie, rozpoczął się ich występ. Dramat Kohouta, jednego z najbardziej znanych czeskich dysydentów, poświęcony był Vaclavovi Havlovi i był scenicznym opisem przesłuchania w praskiej siedzibie służby bezpieczeństwa.

Podczas spektaklu do willi wkroczyli funkcjonariusze wrocławskiej Służby Bezpieczeństwa. Wywołało to początkowo entuzjazm na widowni, ponieważ wydawało się, że jest to element scenografii. Rozgrywał się jednak zupełnie niespodziewany scenariusz. Wszyscy uczestnicy spektaklu w liczbie 127 zostali zatrzymani i przewiezieni do siedziby wrocławskiej bezpieki i tam byli przesłuchani. Większość tłumaczyła, że była przekonana, że uczestniczyła w legalnym spektaklu, który obywał się w ramach festiwalu. Zygmunt Huebner, dyrektor Teatru Powszechnego i  Bogusław Litwiniec, dyrektor artystyczny festiwalu zostali zawezwani do Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych, po czym aktorzy zostali zwolnieni, by móc uczestniczyć w festiwalu. Widzowie następnego dnia również opuścili areszt, a właściciel willi został skazany na zapłacenie wysokiej grzywny.  W 1985 roku Teatr Domowy został wyróżniony prestiżową Nagrodą  Kulturalną "Solidarności".

W latach 1982-1987 Teatr Domowy przygotował siedem przedstawień wystawianych co najmniej czterysta razy w obecności około 32 tysięcy widzów. Biorąc pod uwagę warunki, w jakich się to odbyło, wynik jest imponujący.

W kolejnych przestawieniach często zmieniał się skład aktorów. W Teatrze Domowym - oprócz jego założycieli - zagrali również: Maria Dłużewska, Marek Frąckowiak, Jerzy Gudejko, Magdalena Kuta, Joanna Ładyńska, Piotr Machalica, Maria Robaszkiewicz, Zygmunt Sierakowski,  Bogdan Szczesiak, Kazimierz Wysota, Jerzy Zelnik.

Spośród wszystkich przygotowanych przedstawień w świadomości widzów najbardziej utrwalił się "Kabaret", który różnił się od innych właśnie tym, że przybrał kabaretową formę. Dosadne słowa wyrażające ówczesne emocje i dynamiczne wykonanie "działały na publiczność jak katharsis [...] Ludzie aż krzyczeli z radości, że coś takiego się odbywa" - mówił Emilian Kamiński.

Z tego spektaklu najbardziej zapamiętane zostały dwa utwory, których fragmenty warto zacytować dla odtworzenia ówczesnej atmosfery "Kabaretu":

"Wrona pierdolona"

Nic świętego dla mnie nie ma bom ekstremal
Anarchosyndykalista oraz glizda
Szpicle za mną gonią
Radio na mnie pluje

Ja się WRONą pierdoloną nie-przej-mu-je
lalalalalalalalala...

Drugi utwór to "Bluzg, czyli Życzenia dla Generała". Według jednych autorem słów był Jacek Kaczmarski, według innych Maciej Zembaty, a jeszcze innych to tekst anonimowy. Niezależnie od tego, według Emiliana Kamińskiego: "Bluzg wtedy robił wrażenie nieprawdopodobne. To było oczyszczenie, ludzie dostawali spazmów śmiechu". A jego fragment brzmiał następująco:

Przebrzydła szumowino, pachołku moskiewski
Ty farbowana świnio, marszałku kurewski
Chamie zbuntowany, zatęchła sklerozo
Gnoju zasmarkany, zdrajco, zomozo
Gnido zarzygana, jadowita mendo
Ty kukło gówniana, kacapski przybłędo
Tchórzu zafajdany, ropiejący strupie
Padalcu rozdeptany, ty wrzodzie na dupie
Ty diabelskie łajno, ty głupi żołdaku
Ty kurwo sprzedajna, ty ruski zupaku
Wypierdku Breżniewa, ty ślepy pedale
Kurduplu tępogłowy, ty głupi bęcwale...

Bluzg w wykonaniu Emiliana Kamińskiego na Generała Jazruzelskiego

W tym samym spektaklu był również dialog zatytułowany "Dziewięćdziesiąt, zgłoś się". Tekst pochodził z autentycznych rozmów milicjantów krążących po stolicy milicyjnymi sukami.

Bojkot często odcisnął swoje piętno na życiu osobistym aktorów. Niektórzy z nich, jak Ewa Dałkowska, odsuwani przez władze od oficjalnego obiegu filmowego czy telewizyjnego, mieli przerwane kariery w najlepszym okresie swojej działalności artystycznej. Z drugiej jednak strony mogą mieć satysfakcję, że aktorstwo w ich wykonaniu było prawdziwym powołaniem.

Repertuar Teatru Domowego w latach 1982-1987:

"Przywracanie porządku" - premiera odbyła się 1 listopada 1982 roku w mieszkaniu Ewy Dałkowskiej w Warszawie. Spektakl do tekstów: Stanisława Barańczaka, Wiktora Woroszylskiego, Anny Kamieńskiej, Ernesta Brylla, Piotra Matywieckiego i autorów anonimowych, z piosenkami: Jacka Kaczmarskiego i Jana Krzysztofa Kelusa. Reżyseria: Elżbieta Bukowińska. Wykonawcy: Ewa Dałkowska, Emilian Kamiński, Maciej Szary, Andrzej Piszczatowski. Spektakl oparto na widowisku poetyckim "Wszystkie spektakle zarezerwowane" (premiera 27 lutego 1981 r.) zdjętym ze sceny w Teatrze Powszechnym po wprowadzeniu stanu wojennego.  Łącznie około stu przedstawień i około 5 tysięcy widzów.

"Kabaret" - premiera miała miejsce 1 listopada 1983 roku. Do tekstów: Gwido Zlatkesa, Tadeusza Szymy, Stanisława Balińskiego, Ryszarda Kapuścińskiego, Krzysztofa Popowicza i autorów anonimowych; z piosenkami: Jana Pietrzaka, Piotra Szczepanika, Jacka Kaczmarskiego, Krzysztofa Popowicza, Jana Krzysztofa Kelusa oraz autorów anonimowych. Reżyseria: zbiorowa. Wykonawcy: Ewa Dałkowska, Emilian Kamiński, Maciej Szary, Andrzej Piszczatowski. Łącznie około 60 przedstawień i około 4 tysięcy widzów.

"Degrengolada" - premiera miała miejsce w listopadzie 1984 roku w mieszkaniu Marty i Andrzeja Piszczatowskich na Ursynowie w Warszawie. Tekst: Pavel Kohout. Tłumaczenie: Andrzej S. Jagodziński. Reżyseria: Maciej Szary. Wykonawcy: Zygmunt Sierakowski, Maria Dłużewska, Maria Robaszkiewicz, Joanna Ładyńska, Piotr Machalica, Marek Frąckowiak, Kazimierz Wysota, Maciej Szary, Andrzej Piszczatowski, Jerzy Gudejko, Bogdan Szczesiak. Łącznie około 60 spektakli i około 4 tysięcy widzów.

"Largo Desolato" - premiera odbyła się we wrześniu 1985 roku w mieszkaniu Joanny Ładyńskiej i Kazimierza Wysoty, na Stegnach w Warszawie. Tekst: Václav Havel, tłumaczenie Andrzej S. Jagodziński. Wykonawcy: Joanna Ładyńska, Andrzej Piszczatowski, Maciej Szary, Bogdan Szczesiak, Kazimierz Wysota, Marek Frąckowiak, Zygmunt Sierakowski. Łącznie około 50 przedstawień i około 3 tysięcy widzów. Spektakle były grane wyłącznie w Muzeum Archidiecezji Warszawskiej, w salach parafialnych i kościołach.

"Brat naszego Boga" - spektakl na podstawie sztuki Karola Wojtyły w reżyserii Jana Zelnika. Wykonawcy: Zygmunt Sierakowski, Piotr Machalica, Andrzej Piszczatowski. Łącznie około 50 przedstawień i około 10 tysięcy widzów.

"Hajże na Soplicę" - premiera w październiku 1985 roku. Tekst według "Pana Tadeusza" Adama Mickiewicza. Scenariusz i reżyseria: Daniel Bargiełowski, muzyka (kompozycja i wykonanie): Włodzimierz Nahorny. Wykonawcy: Daria Trafankowska, Aleksander Kalinowski, Krzysztof Kumor, Andrzej Piszczatowski, Zygmunt Sierakowski. Łącznie około 60 przedstawień i około 6 tysięcy widzów.

"Modlitwa przeciw rozpaczy" - premiera w listopadzie 1987 roku. Teksty: Bogusław Kierc, muzyka: Zbigniew Karnecki, reżyseria i układ tekstu: Kazimierz Wysota. Wykonawcy: Joanna Ładyńska, Magda Kuta, Zygmunt Sierakowski, Maciej Szary, Andrzej Piszczatowski, Kazimierz Wysota. Łącznie około 25 przedstawień i około 6 tysięcy widzów.

Włodzimierz Domagalski

Artykuł pochodzi z kategorii: PRL