Proces tak zwanej francuskiej siatki szpiegowskiej Andre Robineau był przejawem zaostrzenia kursu Związku Sowieckiego i jego satelickich krajów, w tym ludowej Polski, wobec Europy Zachodniej. W Polsce na celowniku znaleźli się obywatele Francji.

Zdjęcie

Według oskarżyciela działania oskarżonych miały na celu "zahamowanie legendarnego już dziś tempa rozwoju Polski Ludowej" (zdjęcie ilustracyjne) /Maciej Macierzyński /Reporter
Według oskarżyciela działania oskarżonych miały na celu "zahamowanie legendarnego już dziś tempa rozwoju Polski Ludowej" (zdjęcie ilustracyjne)
/Maciej Macierzyński /Reporter

18 listopada 1949 roku młody pracownik Konsulatu Francji w Szczecinie Andre Robineau, syn Francuza i Polki Eugenii Ciechanowskiej, miał na warszawskim Okęciu wsiąść do samolotu lecącego do Paryża. Wybierał się na urlop.

Młody dyplomata ostatecznie nie pojawił się na pokładzie samolotu. O sytuacji francuską ambasadę poinformował ojciec Robineau, który starał się wyjaśnić sytuację. Na lotnisku poinformowano go oraz przedstawicieli ambasady francuskiej, że jednak wyleciał do Paryża. Szkopuł w tym, że na lotnisku Orly nikt go nie widział.

Reklama

W tym czasie Robineau był przesłuchiwany przez funkcjonariuszy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, którzy zarzucili Francuzowi działalność szpiegowską. Ten zaprzeczał.

"Nie znam nikogo kto by z Francuzów, tak w placówkach dyplomatycznych, jak i z osób niezwiązanych z placówkami zajmował się działalnością wywiadowczą w Polsce" - zeznał.

Po kolejnych przesłuchaniach Robineau przyznał jednak, że na początku stycznia 1948 roku został zwerbowany do działalności szpiegowskiej przez attache wojskowego ambasady Francji majora Humma.

6 lutego 1950 roku przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Szczecinie rozpoczął się proces tak zwanej francuskiej siatki szpiegowskiej Robineau. Poza Francuzem na ławie oskarżonych znaleźli się inni "członkowie siatki": Gaston Druet, Kazimierz Rachtan, Stefan Pielacki, Zbigniew Blausztajn vel Borkowski oraz Bronisław Sokół Klimczak. Wszyscy przyznali się do winy.

17 lipca 1949 r. Sprawa Elbląska

Pożar w elbląskich zakładach Zamech został wykorzystany przez komunistów do przeprowadzenie pokazowej czystki. Jak zwykle ucierpieli niewinni ludzie. czytaj więcej

Prokurator Kazimierz Golczewski zażądał dla Robineau, Droueta, Blausteina i Rachtana kar długoletniego więzienia, dla Pielackiego dożywocia, a dla Klimczaka kary śmierci. Jak przekonywał, działania oskarżonych miały na celu m.in. "zahamowanie legendarnego już dziś tempa rozwoju Polski Ludowej".

Skład sędziowski, któremu przewodniczył podpułkownik Alfred Janowski, a w którym znaleźli się również kapitan Tadeusz Nizielski i Stanisław Wróblewski, wydał surowe wyroki, m.in. skazując Robineau na 12 lat pozbawienia wolności, Pielackiego na dożywocie, a Klimczaka na karę śmierci. Wykonano ją 12 grudnia 1950 roku w Kielcach.

Konsekwencją sprawy "francuskiej siatki szpiegowskiej Robineau" oraz innych spraw przeciwko obywatelom Francji w tamtym czasie, były retorsje ze strony Paryża. Z Francji wydalono nie tylko polskich dyplomatów, ale też zwykłych obywateli. Ucierpiała również wymiana handlowa, która faktycznie spadła do minimum.

Robineau, od którego nazwiska wzięła się nazwa pokazowego "procesu", wyszedł z więzienia 21 grudnia 1953 roku, kiedy to Rada Państwa skorzystała z prawa łaski. Francuz został natychmiast wydalony z terytorium Polski ludowej.


Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza

Więcej na temat:Sprawa Robineau | Andre Robineau