Prawie w całkowitej tajemnicy kapitan Stanisław Skarżyński podjął próbę przelotu nad Atlantykiem. Polski pilot dokonał tego na małym turystycznym samolocie RWD-5 bis.

Zdjęcie

Lot kapitana Stanisława Skarżyńskiego przez południowy Atlantyk. Stanisław Skarżyński (w środku) w towarzystwie inżyniera Stanisława Rogalskiego (z prawej) oraz Jerzego Wędrychowskiego (z lewej) przed samolotem RWD-5 bis /Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego
Lot kapitana Stanisława Skarżyńskiego przez południowy Atlantyk. Stanisław Skarżyński (w środku) w towarzystwie inżyniera Stanisława Rogalskiego (z prawej) oraz Jerzego Wędrychowskiego (z lewej) przed samolotem RWD-5 bis
/Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego

Przed wyczynem kapitana Skarżyńskiego polskie próby pokonania Atlantyku kończyły się niepowodzeniem bądź tragedią, jak ta Ludwika Idzikowskiego, który zginął w czasie przelotu nad oceanem. Z tego powodu polskie władze oficjalnie zabroniły pilotom lotów do Ameryki.

Z tego powodu Skarżyński musiał utrzymać plan pokonania oceanu w tajemnicy. Oficjalnie miał pobić rekord odległości, lecąc z Polski do Afryki i z powrotem. Jednak w Saint Louis w Senegalu przekazał komisarzowi sportowemu, że zamierza pokonać Atlantyk.

Reklama

Stanisław Skarżyński: „Wielki Afrykańczyk” – niezwykły człowiek, niezwykły pilot

Stanisław Skarżyński był pierwszym polskim lotnikiem, który pokonał Atlantyk. Wbrew zakazowi wydanemu przez polskie władze wojskowe i do tego bez przyrządów nawigacyjnych, kapoka i łodzi ratunkowej. czytaj więcej

Trzeba zaznaczyć, że Skarżyński sumiennie przygotował się do lotu. Przede wszystkim przebudował niewielki RWD-5 bis, wzmacniając silnik maszyny. Na miejscu pasażera i na skrzydłach samolotu umieścił dodatkowe zbiorniki paliwa. Pilot zrezygnował również z obciążenia samolotu radiem, urządzeniami nawigacyjnymi czy nawet spadochronem. Jak twierdził, w przypadku awarii nad oceanem spadochron i tak by na wiele mu się nie przydał. Wymontowane zostały również łódź ratunkowa i kapok.

Ułańską fantazję pilota symbolizował również strój. Skarżyński wsiadł bowiem do RWD-5 bis nie w kombinezonie i hełmie, ale w... garniturze i kapeluszu.

Zdjęcie

Stanisław Skarżyński w samolocie RWD-5 bis podczas startu /Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego
Stanisław Skarżyński w samolocie RWD-5 bis podczas startu
/Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego

Polak wystartował z lotniska w Saint Louis 7 maja o godzinie 23. Jak przekonywał, chciał wylądować w brazylijskim Maceio rankiem czasu lokalnego. Udało się. Lot trwał w sumie 20 godzin i 30 minut, z czego Skarżyński ponad 17 godzin spędził nad Atlantykiem. Lot utrudniały mu burze oraz problemy z silnikiem.

7 sierpnia 1931 r. Pierwszy oblot RWD-5

To właśnie w tym modelu polskiego samolotu dokonano historycznego przelotu nad Atlantykiem. czytaj więcej

Co ciekawe, w Brazylii początkowo nikt nie wierzył w zapewnienia Polaka, że właśnie pokonał Atlantyk. Dopiero po otrzymaniu depesz z Afryki doceniono wyczyn Skarżyńskiego, który wynikiem 3582 km ustanowił międzynarodowy rekord odległości w klasie II samolotów turystycznych o masie własnej do 450 kg. W 1936 roku został za to uhonorowany przez Międzynarodową Federację Lotniczą (FAI) Medalem Bleriota, przyznawanym za duże rekordowe osiągnięcia w dziedzinie lekkiego lotnictwa. RWD-5bis jest też najmniejszym samolotem, jaki kiedykolwiek przeleciał Atlantyk.

Pomimo "konspiracyjnego" charakteru lotu,  Skarżyński został doceniony również w ojczyźnie, gdzie awansowano go na majora i odznaczono Krzyżem Oficerskim Polonia Restituta. Z duma podkreślano, że pilot pokonał Atlantyk na polskiej maszynie RWD-5 bis.

Zdjęcie

Publiczność wita Stanisława Skarżyńskiego na lotnisku Campo dos Afonsos w Rio de Janeiro, gdzie pilot wyleciał po lądowaniu w Maceio /Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego
Publiczność wita Stanisława Skarżyńskiego na lotnisku Campo dos Afonsos w Rio de Janeiro, gdzie pilot wyleciał po lądowaniu w Maceio
/Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza