Rząd Cimoszewicza był kolejnym gabinetem istniejącej od 1993 roku koalicji SLD-PSL. O skuteczności jego działania decydować miała nie osobowość lidera.

Cimoszewicz przed objęciem funkcji był znany z centrolewicowej postawy i antykorupcyjnych wypowiedzi (akcja "czyste ręce"), formalnie był bezpartyjny, lecz mocno związany z postkomunistyczną lewicą. Program nowego rządu nie zawierał elementów nowatorskich, szczególnie w obrębie gospodarki.

18 lutego 1996 roku, a więc w trzy dni po uzyskaniu przez rząd akceptacji Sejmu, odbyło się długo wcześniej zapowiadane referendum uwłaszczeniowe. Z powodu niskiej frekwencji, wynoszącej 32,4 proc. uprawnionych do głosowania, referendum nie miało mocy wiążącej, chociaż na pytanie o powszechne uwłaszczenie (Czy jesteś za przeprowadzeniem powszechnego uwłaszczenia  obywateli) 94,5 proc. głosujących odpowiedziało "tak", a na pytanie o rozszerzenie programu NFI odpowiedzi "tak" udzielono tylko w 2,2 proc. przypadków. Wynik referendum był jednak trudny do interpretacji ze względu na to, że jedni udzielali odpowiedzi merytorycznej, dla innych zaś był to wyłącznie akt poparcia lub sprzeciwu wobec inicjujących referendum. Premier Cimoszewicz zapowiedział, że wyniki referendum będą mimo wszystko brane pod uwagę w pracach rządu, szczególnie negacja projektu rozszerzania programu NFI.

18 lutego 1996 r. Referendum "uwłaszczeniowe"

18 lutego 1996 roku przeprowadzono w Polsce dwa referenda ogólnokrajowe. Ze względu na niską frekwencje ich wyniki nie zostały uznane. czytaj więcej

Reklama

2 kwietnia 1996 roku Lech Wałęsa, jak zwykle skłonny do spektakularnych gestów, stawił się do pracy w Stoczni Gdańskiej. Wprawdzie pracy nie podjął, ale zaowocowało to zaniechaną wcześniej regulacją dotyczącą uposażeń byłych prezydentów RP. Sporne było, kogo za byłego prezydenta można uznawać. Ostatecznie uchwalona przez Sejm 30 maja 1996 roku ustawa status ten przyznała trzem osobom - poza wspomnianym Wałęsą, Wojciechowi Jaruzelskiemu i ostatniemu prezydentowi RP na uchodźstwie - Ryszardowi Kaczorowskiemu.

Daleko większe znaczenie miała zapoczątkowana przez rząd reforma centrum administracyjnego. Pakiet kilku ustaw związanych z przekształceniem struktury urzędów centralnych został uchwalony w Sejmie 21 czerwca i 8 sierpnia 1996 roku Pierwsze zmiany wchodziły w życie 1 października, kolejne od nowego roku. Zlikwidowano Ministerstwo Przekształceń Własnościowych, którego zadania przejęło Ministerstwo Skarbu Państwa z podporządkowaną mu Agencją Prywatyzacji. Na jego czele stanął Mirosław Pietrewicz z PSL. Reperkusją sprawy Oleksego było z pewnością wyłączenie Urzędu Ochrony Państwa ze struktury MSW i podporządkowanie go bezpośrednio premierowi. Prezes Rady Ministrów wyposażony w prerogatywę powoływania ministrów do zadań specjalnych powołał Zbigniewa Siemiątkowskiego z SLD jako ministra - koordynatora służb specjalnych, któremu podlegać miał UOP wraz z Wojskową Służbą Informacyjną. 

Nową jednostką administracji centralnej stawał się Komitet Integracji Europejskiej także pozostający pod przewodnictwem szefa rządu. Istotnym przekształceniom uległ resort spraw wewnętrznych. Nowo powstałe Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji przejęło także część uprawnień zlikwidowanego Urzędu Rady Ministrów, głównie związanych z nadzorem nad administracją terenową. Resort MSWiA przypadł w udziale sprawującemu poprzednio funkcję szefa URM - Leszkowi Millerowi. Pozostałe zadania URM przejęła Kancelaria Premiera. W miejsce Ministerstwa Przemysłu i Handlu oraz Ministerstwa Współpracy z Zagranicą powołano Ministerstwo Skarbu Państwa i Ministerstwo Gospodarki, a Centralny Urząd Planowania zastąpiło Rządowe Centrum Studiów Strategicznych. Powstał także Centralny Urząd Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast.

Wybory, które doprowadziły do zmiany politycznej w Polsce odbyły się 19 września 1993 roku i przyniosły niekwestionowany sukces ugrupowaniom wywodzącym się z poprzedniego systemu. Największą liczbę głosów uzyskał SLD (20,4 proc.), a następnie PSL (15,4 proc.). Zmiana ta doprowadziła do także do... czytaj więcej

Reforma administracji rządowej nie obywała się bez napięć w obrębie rządzącej   koalicji.  Ich przyczyną bywały na ogół decyzje kadrowe. Przykładem sporów personalnych była na jesieni 1996 roku     sprawa odwołania ministra współpracy gospodarczej z zagranicą, Jacka Buchacza, w związku z oskarżeniem o niekontrolowany przepływ majątku Skarbu Państwa do spółek prywatnych (sprawa właściwie do dziś nie zamknięta). Nieco później, w marcu 1997 roku, konflikt wewnątrzkoalicyjny ujawnił się przy okazji dymisji ministra rolnictwa Romana Jagielińskiego, następstwa na tej funkcji (ostatecznie kierownictwo resortu objął Jarosław Kalinowski) i sporu dotyczącego decyzji o dodatkowym skupie zboża. Posłowie PSL zgłosili wówczas dość absurdalny wniosek o wotum nieufności wobec współtworzonego przez siebie rządu. Inne jeszcze przyczyny miała styczniowa (1997 roku) dymisja ministra finansów, Grzegorza Kołodki, którego miejsce zajął Marek Belka kontynuując politykę gospodarczą poprzednika.

Oskarżenia o upartyjnianie państwa kierowano pod adresem rządu i przed, i po wyborach z 1993 roku Przeciwdziałać takim tendencjom miała uchwalona 5 lipca ustawa o służbie cywilnej. W myśl jej przepisów miał powstać korpus służby cywilnej złożony z apolitycznych urzędników (obowiązywał ich zakaz przynależności do partii i związków zawodowych). Najbardziej kontrowersyjny okazał się przepis kwalifikujący do tej kategorii osoby ze stażem pracy w administracji wynoszącym ponad siedem lat, co można było interpretować - i tak to czyniły ugrupowania prawicy - jako barierę nie do przekroczenia dla tych, którzy nie praktykowali jeszcze w strukturach PRL-u.

Tymczasem działające dotąd w rozdrobnieniu polskie ugrupowania postsolidarnościowe lub identyfikujące się z szeroko rozumianą prawicą antykomunistyczną rozpoczęły skuteczną akcję łączenia się. Formalne zjednoczenie nie wchodziło w rachubę wobec znacznego zróżnicowania i programowo-personalnych animozji dzielących tę stronę sceny politycznej. Tym razem projekt tworzenia koalicji powstał w gronie związkowców, a przewodniczący "Solidarności", Marian Krzaklewski, wykazać się miał dużymi ambicjami i determinacją w realizacji założonych celów. 8 czerwca 1996 roku podpisano w Warszawie deklarację współpracy konstytuującą Akcję Wyborczą "Solidarność" (AWS). Ratyfikowało ją kilkanaście ugrupowań, wśród których znalazły się partie aktywne w polskiej polityce od dłuższego czasu - między innymi ZChN, PC, KPN, Ruch Stu, Stronnictwo Polityki Realnej (wcześniej UPR) - i mniej znane stronnictwa chadeckie, niektóre stronnictwa prawicy narodowej, niektóre stowarzyszenia katolickie, NZS. Poza AWS pozostała Unia Wolności, na której czele stanął Leszek Balcerowicz i Ruch Odbudowy Polski skupiony wokół Jana Olszewskiego.

Karta AWS z 10 października 1996 roku określała założenia organizacyjne i programowe koalicji. Te pierwsze gwarantowały związkowcom zasadniczą rolę w podejmowaniu decyzji. Określone w karcie wartości i zasady ustrojowe akceptowane przez wszystkich sygnatariuszy zredukowane zostały do sformułowań hasłowych takich jak: nadrzędność prawa naturalnego nad stanowionym, uznanie tradycji narodowych, chrześcijańskich i niepodległościowych, przestrzeganie praw pracowniczych i związkowych zawartych w konwencjach MOP, prorodzinna orientacja w polityce społecznej, uwłaszczenie społeczeństwa, decentralizacja władzy i samorządność.

Do AWS wkrótce dołączyły kolejne ugrupowania, w tym powołane w styczniu 1997 roku Stronnictwo Konserwatywno-Ludowe, partia utworzona przez działaczy Stronnictwa Konserwatywnego (m.in. Aleksander Hall), członków wywodzącego się jeszcze z "Solidarności" RI Stronnictwa Ludowo-Chrześcijańskiego (Józef Ślisz, Artur Balazs) i secesjonistów z Unii Wolności (Jan Maria Rokita, Bronisław Komorowski).

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska współczesna